Przejdź do głównej zawartości

"Alcatraz contra Bibliotekarze" - Wakacyjny post numer 1

W pierwszym wakacyjnym poście będzie o "oryginalnej" książce dla nieco starszych dzieci. Mianowicie o "Alcatrazie kontra Bibliotekarze. #1 Piasek Raszida" autorstwa niejakiego Brandona Sandersona, ale uwaga! to tylko pseudonim... Nie dajcie się zwieść!

Brandon Sanderson, Alcatraz kontra Bibliotekarze. #1 Piasek Raszida

To pierwsza część przygód młodego okulatora, który wychowywany przez Ciszlandczyków, w swoje trzynaste urodziny otrzymał niesamowity prezent - prawdziwą tożsamość i siłą został zabrany do... biblioteki, gdzie spotkają go niezwykłe, ale i niebezpieczne, przygody. Takie to trochę Potterowe, no ale cóż... Nie zdradzę Wam, kim jest okulator ani Ciszlandczyk, zdradzę natomiast, że jest to odjechana książka, którą czyta się... szybko i przewrotnie.

Autor, zdaję się, czerpie niesamowitą frajdę z grania czytelnikowi na nosie, co mi przypomina poemat dygresyjny. Bo tak! Pojawiają się tu wtręty autorsko-narratorskie co do pożądanej reakcji czytelników, zachwyty nad własną powieścią, spojlery i wiele innych, nazwijmy to, "dowcipów".

Poemat dygresyjny dla młodzieży czy też powieść postmodernistyczna dla młodzieży jest ciekawą propozycją na lato, zwłaszcza dla tych, którzy dosyć mają sztampy. Ta książka jest jej pełna! A przez to oryginalna! Nie wiem jednak, czy młody czytelnik pozna się na jej kunszcie i innowacyjności... 

UWAGA! Książka ma swoje kontynuacje.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sienkiewicz - celebryta i pięć razy Maria

Henryk Sienkiewicz zawsze podobał się kobietom i on wybierał te szczególnie piękne i urocze. Pierwszą była Maria Keller, z którą już prawie miał się ożenić, gdyby nie zbytnia szczerość w listach. Niepotrzebnie Sienkiewicz użalał się bogatej narzeczonej, że skąpi sobie w uzdrowisku w Ostendzie. Rodzice Kellerówny obawiali się, że przyszły zięć - bez porządnego fachu - nie zdoła utrzymać córki. Więc dostał pierwszego kosza. Po powrocie z Ameryki Sienkiewicz nie umiał usiedzieć na miejscu. Warszawa mu obrzydła, a ponieważ końskim zdrowiem też się nie cieszył, miał usprawiedliwienie. We Włoszech - druga ojczyzna - spotkał rodzinę Szetkiewiczów z córką Marią. Podchody trwały około roku. Obawy rodziców te same - brak stałej posady, brak pieniędzy. Pomocni okazali się przyjaciele, zwłaszcza Godlewscy, którzy „wychodzili” Sienkiewiczowi piękną i uroczą żonę. Małżonkowie uzupełniali się idealnie, rozumieli się wspaniale. Marynia, która też przejawiała talenty literackie, była surow...

Siostrzana miłość w baśniowej scenerii i legendarnym czasie

Juliusz Słowacki, Balladyna Jak zachęcić uczniów do czytania tekstów kompletnie im obcych? Zwłaszcza tak zawiłych jak "Balladyna" Słowackiego... Sprawa wydaje się z góry przegrana, ale... "Balladyna" jest dobrym przykładem literatury fantastycznej (tak jest!), a także dotyczy problemu siostrzanej miłości/zazdrości. Ta uczennica, która ma siostrę, "Balladynę" powinna dobrze zrozumieć. Utwór ten napisał Juliusz Słowacki, autor dość trudnych liryków, poematów, dramatów. Trudność ta polega głównie na zawiłym języku naszpikowanym metaforami, symbolami, dowcipem, który w obecnych czasach nie musi być koniecznie zrozumiały. Niemniej, "Balladynę" - jeśli przerobi się ją na współczesny grunt - zaczyna się doceniać, zwłaszcza za wykreowanie głównej bohaterki, nie do końca typowego szwarccharakteru. Od czego zacząć? Słowacki, swoją wielką tragedię, stanowiącą część kronik historycznych Polski, umieszcza w odległych czasach. Tropem jest obecno...

„Teatr Niewidzialnych Dzieci” Marcina Szczygielskiego – uwielbiam!

Pora na polską twórczość. Przyznaję się od razu, że powieści pana Marcina nigdy nie przypadły mi do gustu, ale wiem, że dzieci je czytają. Zachwycały się zawsze „Czarnym Młynem”. To kupiłam „Teatr Niewidzialnych Dzieci”, bo spodobał mi się tytuł i nie wiem dlaczego, po „Arce czasu” wydawało mi się, że to też jest o II wojnie światowej (?). Rozczarowałam się, podwójnie.   Marcin Szczygielski, Teatr Niewidzialnych Dzieci   Rozczarowałam się naprawdę, ponieważ sięgnęłam po książkę z przekonaniem, że szybko przeczytam, bez ekscytacji, i wrócę do innej, lepszej według mnie, literatury. Tymczasem powieść naprawdę miło mnie zaskoczyła. Książka składa się z genialnie wykrojonych postaci, może dlatego, że są one z czasów bliskich autorowi, więc „przyłożył się” do ich stworzenia. Realia powieści są również bliskie mi osobiście, co prawda, nie jestem dzieckiem stanu wojennego, ale relikty PRL-u doskonale pamiętam, nawet z pewnym sentymentem, jak syrenki, kombinezony ortalionowe...