Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą biografia

Lekcja autyzmu - "Maria i ja"

Ostatnio wpadła mi w ręce książką pt. Maria i ja . Autorami jest ojciec - uznany rysownik - i jego autystyczna córka. Książka opowiada o dzieciach autystycznych, ale czy na pewno? Maria Gallardo, Miguel Gallardo, Maria i ja Z rekomendacji wyczytać można, że książka - co prawda w formie komiksu - porusza problem życia z dzieckiem autystycznym. Autor bez ogródek pisze o minach ludzi, którzy nie rozumieją jego córki - jej wrzasków, jej "dziwactw", a może bachorskich fanaberii zdaniem niewybrednych przechodniów czy gości ośrodków wczasowych. Nie rozumiesz, bo nie znasz - takie przesłanie można wyczytać z rysunków. Święte słowa, szkoda że tak mało osób o nich pamięta. Właściwie każde dziecko autystyczne się różni, stres i utratę poczucia bezpieczeństwa pokazuje na różne sposoby, ma inne umiejętności - pamięć fotograficzną, liczenie w pamięci, genialną pamięć do imion i twarzy - jak Maria. To łączy te dzieci kłujący wzrok innych, a właściwie tych "normlanych...

O niedźwiedziu Wojtku

Co czytać dzieciom, kiedy kuratorium kładzie nacisk na wychowanie patriotyczne? Łukasz Wierzbicki, Dziadek i niedźwiadek. Historia prawdziwa Dosyć gruba książka jak na lekturę w klasach I-III. Pamiętam inne, cieńsze wydanie autorstwa Janusza Przymanowskiego. Całkiem sympatycznie ilustrowane. Tytuł brzmiał "Kanonier Wojciech". "Dziadek i niedźwiadek" opatrzony jest "stosownymi" komentarzami i listem ostatniego żyjącego kompana niedźwiedzia Wojtka. Cenne są fotografie pokazujące dzieciom, małym niedowiarkom, że Wojtek istniał naprawdę i żył wśród polskich żołnierzy walczących m.in. pod Monte Cassino. Niedźwiadek na zdjęciach wygląda uroczo, nawet jako "starszak", także śmiem twierdzić (a co!), że zdjęcia zachwycą i wszystkie dziewczynki i wszystkich chłopców. Na książkę składają się opowiadania - perypetie niedźwiadka i jednego z żołnierzy, którzy szczególnie zaopiekowali się małym futrzanym znaleziskiem. Psoty niesfornego, a...

"Chłopak z Warszawy"... wspomnienia o wojnie

W pracy bibliotekarza lubię porządek, a właściwie harmonogram. Pewnie też macie zastępstwa, o których dowiadujecie się równo z dzwonkiem. I co wtedy robić? Młodzież nie zawsze chce grzecznie siedzieć, odrabiać po cichu zadania domowe albo porozumiewać się szeptem z innymi uczniami. Po kilku latach pracy dorobiłam się swojego patentu - kalendarium książkowe. Na czym ono polega? W każdym miesiącu przynoszą uczniom książki, albumy, czasopisma poświęcone jednej tematyce. Wrzesień - tak to oczywiste - dedykowany jest wojnie, powstaniu 1944. Pozostałe miesiące też mają swój motyw przewodni - październik i listopad przynoszą "lekturki z dreszczykiem", grudzień jest za krótki, ale z uczniami można czytać książki o bohaterach, którzy się zmieniają na... lepsze, oczywiście. Motyw jest dowolny, ale ważne jest to uczucie, nazwijmy je: "stabilizacji". Mnie pomaga. Andrzej Borowiec Chłopak z Warszawy. Powstanie Warszawskie widziane oczami szesnastoletniego żołnierza ...

W 101 rocznicę śmierci Henrykowi Sienkiewiczowi...

We wczorajszym wpisie Henryk Sienkiewicz został wywołany i to niezbyt chlubnie. Dzisiaj się wytłumaczę. Ponieważ dokładnie dzisiaj mija 101 rocznica śmierci "pierwszego pisarza wśród drugorzędnych", a mimo wszystko noblisty - Henryka Sienkiewicza. Czytać czy nie czytać? O jego biografii pisałam już kilka razy, zatem nie chcę się powtarzać, wystarczy - jeśli ktoś ma ochotę - poszperać w archiwum, a na pewno się dokopie do biografii w "odcinkach". Człowiek - autor tylu powieści nie miał nudnego życia. Nie chodzi tylko o miłostki, których raczej stawał się ofiarą, ale o podróże - te nie najszczęśliwsze także, o znajomość z wieloma późniejszymi wielkimi literatami, artystami, jak i o uwielbienie płynące z ust i portfeli ówczesnych miłośników jego twórczości. Warto przypomnieć o tym, że "Quo vadis" - powieść wszechczasów, została po raz pierwszy sfilmowana przez Włochów, na początku wieku XX, a na premierze był osobiście sam papież! Który noblista ...

Jedenaście dni Agathy C.

Jedną z atrakcji wakacyjnych jest często odwiedzanie stoisk z tzw. "tanią książką", której cena zwykle do tanich nie należy, ale czasem zdarzy się taka... perełka. Mnie się trafiła biografia, co prawda nietypowa, autorki najpoczytniejszych kryminałów na świecie - Agathy Christie. Na czym ta nietypowość polega? Na tym, że lwia część książki dotyczy zagadkowych jedenastu dni, o których przez całe życie autorka milczała. Milczano nawet po jej śmierci. Jared Cade, Agatha Christie i jedenaście zagubionych dni Intrygujący tytuł biografii, narzucający wątek detektywistyczno-kryminalny, nie zawiedzie czytelnika czekającego na kolejną zagadkę pozostawioną przez autorkę. Co prawda autor biografii Agathy Christie nie pomija jej dzieciństwa, nawet intymnych informacji takich jak sny czy dziecinne urazy, to mimo wszystko skupia się w książce na związkach pisarki z jej dwoma mężami, albowiem tajemnicze jedenaście dni wiążą się z pierwszym małżeństwem Christie. Jako szczęśliwa ma...

Czy okrucieństwo można mierzyć poezją?

Temat obozów koncentracyjnych podjęłam kiedyś, pisząc o "Medalionach" Zofii Nałkowskiej, utworze miniaturowym, dosadnym lecz nie przegadanym. Na tym polega cały kunszt "Medalionów" - prostocie, sprowadzeniu opisów do faktów i zwierzeń ofiar reżimu faszystowskiego. W kolejnej książce, którą wyszperałam w bibliotece szkolnej, temat obozu został sprowadzony do poetyckiego opisu pełnego emocji, refleksji. Czy upoetycznienie rzeczywistości obozowej w jej całym okrucieństwie nie jest strzałem w kolano? Nie jest jękiem histerii , wręcz śmiesznym i zupełnie niepotrzebnym szantażem emocjonalnym? Mam co do tego mieszane uczucia. Seweryna Szmaglewska, Dymy nad Birkenau W ramach lektur szkolnych znajdują się dwie pozycje "obozowe" - wyżej wymienione reportaże Nałkowskiej oraz "Opowiadania" Tadeusza Borowskiego, znane również pod tytułem "Pożegnanie z Marią". "Medaliony" poruszają do głębi brakiem jakiegokolwiek komenta...

Anegdotki z życia dziecięcego znanych Polaków

Każdy wielki człowiek, ba, żywy pomnik i pośmiertny, był przecież dzieckiem. Słodkim maluchem, wiercipiętkiem, niesfornym brzdącem lub rachityczną dzieciną, nad którą trzęsła się mamusia i nianie. Gdzieś te informacje - kto jakie miał dzieciństwo - ulatują na wskutek większych zainteresowań młodością (czyt. płomiennymi romansami itd.). A szkoda... szkoda... bo czym skorupka za młodu... W tym poście, z życzeniami dla Wszystkich Dzieci w ich Dniu: inspiracji, wyobraźni, twórczości i niekończącej się ciekawości świata, przedstawię parę anegdotek z dzieciństwa najbardziej znanych Polaków. Zacznę od najstarszego, o którym mi wiadomo - Adam Mickiewicz Do dziś trwają spory, czy urodził się w Zaosiu czy w drodze do Nowogródka... nieważne. Grunt, że wszystkie wersje zawierają tę oto treść: narodzinom Adama Mickiewicza towarzyszyła książka! Czy to były "Bajki" Krasickiego czy opasłe tomiszcze prawa, nie ma żadnego znaczenia... Adamowi książki towarzyszyły już przez całe ży...

Każdy ma swojego bzika... albo Towiańskiego czy Matkę Makrynę. Biografia Słowackiego część VI

Po licznych upokorzeniach ze strony "Młodej Polski" i obozu tzw. jezuitów (katolików), Słowacki szukał jakiejś nowej idei, która wydźwignęłaby go z wątpienia i rozczarowań. No bo ile razy można dostawać metafizycznie w twarz? Ile razy odpowiadać na zaczepki? Ile arcydzieł wydawać, żeby wreszcie ci, co nawet mieli otwarte oczy na sztukę, wyszli spod wpływu psucicieli? Słowacki, trzeba dodać że chorujący, pozbawiony widoków najbliższych mu osób, wyczerpany sporami polskiej emigracji, czekał na kogoś wyjątkowego, kogoś kto w końcu zaprowadzi porządek w polskiej sprawie. Tym kimś był Andrzej Towiański. Juliusz Słowacki w kręgu Towiańskiego - 1842 rok Andrzej Towiański był Litwinem, studiującym na Uniwersytecie Wileńskim mniej więcej w tym samym okresie co Adam Mickiewicz. Jako prawnik z wykształcenia zaczynał karierę od stanowiska asesora. W kościele oo. Bernardynów doznał objawienia - kazano mu naśladować Chrystusa. Z biegiem lat Towiański wypracował swoje idee w Kole Spr...

Paryż po raz drugi. Biografii część V

Okres 1839-1842 obfituje w dość burzliwe wydarzenia w życiu Juliusza Słowackiego. Dowiaduje się on, że jego matka jest więziona za goszczenie u siebie Szymona Konarskiego - powstańca niepodległościowca, walczącego o wolną i demokratyczną Polskę. Został on pojmany, torturowany a na końcu stracony. Pani Salomea wyszła z tego cało. Co jeszcze czekało tego niespokojnego pragnącego sławy ducha... króla-ducha? Juliusz Słowacki: drugi okres paryski 1839-1842 Nie przestawał pisać, walczyć o swoje racje i uczestniczyć w salonowych potyczkach. Spod jego pióra wyszły tragedie: " Lilla Weneda " (utwór o zniewoleniu chłopów przez szlachtę utrzymany w konwencji baśniowej, a akcja osadzona jest w początkach polskiej państwowości), " Mazepa " (krytyka rządów szlachty za czasów Jana Kazimierza). Wyszedł również poemat dygresyjny pt. " Beniowski ", będący poniekąd odpowiedzią na nieustanną krytykę i intryganctwo, jak i na kult Mickiewicza. Utwór ten jest wielowątkowy,...

"Pielgrzymka" Słowackiego. Biografii część IV

" W Szwajcarii " - poemat napisany podczas pobytu Słowackiego w tym pięknym i spokojnym kraju - zachwyca pięknem krajobrazów, oddanych językiem tak malowniczym, że bezkonkurencyjnym, który w dodatku rysuje wszystkimi kolorami miłość romantyczną. Co jeszcze pozostało po szwajcarskim okresie? Plany napisania cyklu dramatów historycznych i pierwsza zrealizowana część - " Balladyna " (1834), utwór genialny pod każdym względem. Pozostały również niesnaski polityczne, ponieważ poeta nadto żywo krytykował swych przeciwników, jasno wytykając im błędy: zacofanie i duma szlachty, ślepota i głuchota rządzących na problemy uciskanego ludu, tchórzostwo narodu, zmienianie zdania, złośliwość sarmacka i obłuda Kościoła. Opuszcza Szwajcarię zahartowany, ustatkowany ideowo i poetycko, lecz znienawidzony przez polską emigrację, niezrozumiały. W takim nastroju jedzie Słowacki do Włoch spotkać się z rodziną. Juliusza Słowackiego wojaże po świecie 1836-1838 W Rzymie przepędz...

Wszystkie drogi prowadzą do... Paryża. Juliusza Słowackiego biografia. Część III

Juliusz Słowacki wielokrotnie oferował polskiej dyplomacji powstańczej swoje "usługi". Znał język francuski i angielski. Ale dopóki przebywał w Warszawie i pracował w "ministerstwie skarbów", nikt nie chciał skorzystać z jego oferty. Bali się, że zdradzi? Bali się, że jest nazbyt widoczny? Jednak szczęście się do niego uśmiechnęło! Miał swoje pięć minut w tajnej służbie, dopiero wtedy, gdy trafił do Drezna latem 1831 roku. Juliusz Słowacki i okres emigracji: Paryż (1831-1832) Pod koniec lipca zgłoszono mu pilną potrzebę przewiezienia dokumentów do Londynu. Słowacki nie omieszkał pochwalić się mamie ze swojej roli agenta. W korespondencji używał "rodzinnego" szyfru: Polska to była albo siostra albo kuzynka. Na podróż, którą odbył w kilka dni!, wydawał swoje pieniądze na konie, hotele, nawet na statek do Anglii. Na początku sierpnia pisał szczęśliwy do matki, że wraca z wyspy do Paryża. Później emigracja polska zapomni o poświęceniu Słowackiego, p...

Warszawa contra młodzieńcze nadzieje Juliusza Słowackiego. Biografii geniusza część II

Juliusz Słowacki, drugi z naszych czołowych romantyków (drugi niezasłużenie), nie miał szczęścia do obecnej stolicy Polski. Miasto z dość silną tendencją do tworzenia klik - na które notabene będzie narzekał i Henryk Sienkiewicz  - nie odpłaciło młodemu Słowackiemu sympatią, a szczególnie było głuche na marzenia poety. Przeżył w nim i wzloty i upadki, te ostatnie częściej. Ale o tym jeszcze nie teraz... Pierwsza rozłąka z rodziną Po skończeniu liceum Juliusz Słowacki aplikował na studia prawnicze. Ciągnęło go w stronę poezji, ale matka miała sprecyzowane plany co do syna. Artystą dobrze być, ale na chleb trzeba zarabiać, a to było możliwe dzięki konkretnemu zawodowi. Juliuszowi, co prawda, pieniędzy nie brakowało - miał on bowiem skromną pensyjkę po ojcu Euzebiuszu. Matka do końca życia będzie mu przesyłała sumkę na utrzymanie również na emigracji. W 1828 roku Słowacki ukończył studia na Wydziale Nauk Moralnych i Politycznych. Dzięki protekcjom Jana Śniadeckiego młody abso...

"Juliusz Słowacki wielkim poetą był!" I kropka... cz. I Młodość

Wielki duchem i chęciami... bo na pewno nie wzrostem. Jest taki portret Juliusza Słowackiego. Ma on wówczas pięć lat. Na głowie wyrastają mu słodziutkie loczki, a z pleców skrzydełka a la amorek. Uwagę przykuwają wielkie czarne, melancholijne oczy. Czy to nie proroczy portret? Czy nie urosły mu skrzydła poety narodowego, który prostych zjadaczy chleba chciał przerobić w anioły? Czy nie kojarzy się z nostalgią, melancholią, jakimś goniącym go cieniem śmierci? Wczesna młodość Juliusz Słowacki przyszedł na świat 4 września 1809 roku w Krzemieńcu w rodzinie średniozamożnej szlachty. Jego ojciec był znanym i cenionym profesorem historii i teorii literatury. Cenionym nawet przez samego Mickiewicza. Pan Euzebiusz Słowacki przez wiele lat pracował w liceum w Krzemieńcu, a gdy Juliusz miał pięć lat - przyszła nominacja na profeosora Uniwersytetu Wileńskiego. Po niecałym roku profesorowania stało się najgorsze - wieloletnie choroby płucne doprowadziły podniszczony organizm pana Euzebiusz...

Anatomia twórcy - o biografii Clive'a S. Lewisa

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce biografia twórcy Narnii. Uczniowie w szkolnych bibliotekach sięgają głównie po beletrystykę niskich, rzadziej wysokich lotów, ale dalej jest to literatura piękna (więc przestaję już dramatyzować). Narnia przeżyła swoje wzloty, kiedy na ekrany kin wchodziły trzy pierwsze części: "Lew, czarownica i stara szafa", "Książę Kaspian" i "Podróż <<Wędrowca do Świtu>>". Dziś rzadko kto sięga po tę pasjonującą i posiadającą bardzo głębokie przesłanie serię. Przynajmniej w mojej bibliotece. W gimnazjum. Ciekawe czy którykolwiek uczeń, pochłaniający opowieści o Narnii, zadał sobie trud i poszukał informacji o jej autorze. Czy próbował się dowiedzieć, kim był Clive Staples Lewis? Michael Coren, Lewis. Człowiek, który stworzył Narnię , przełożyła Agnieszka Sylwanowicz Na nazwisko Lewisa trafiłam, podczas pisania pracy magisterskiej o miłosnej literaturze w średniowieczu polskim i czeskim. Wówczas potrzebowałam skor...

Pana Adama dzień powszedni

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądało życie wielkich wieszczów narodowych? Albo... jaki naprawdę był poeta uważany za chlubę narodową? Napuszony? Skromny? Ekscentryk? Człowiek z sąsiedztwa? Mnie czasami nachodzą takie refleksje, nie tylko z czystej ciekawości, ale także ze względu na twórczość wielkich pisarzy - ile procent z nich, z ich życia powszedniego, jest w ich utworach. Co lubili? Jak zachowywali się w towarzystwie? Z czego się śmiali? Czy w ogóle mieli poczucie humoru? Teofil Syga, Pana Adama dzień powszedni Teofil Syga w książce o Adamie Mickiewiczu udzielił odpowiedzi na te i inne pytania. Jego książkę czyta się po trosze jak kronikę towarzyską, po trosze jak wywiady z przyjaciółmi autora "Pana Tadeusza" . Ile zapamiętali? Bardzo wiele, choć i tak autor twierdzi, ze to tylko namiastka spośród wielu zachowanych wspomnień z Mickiewiczem w roli głównej. A jaki był nasz narodowy wieszcz? Patrząc na jego portrety młodzieńcze, wydaje się być tym rom...

Adam Mickiewicz - epilog, część VI

Życie rodzinne i akademickie W 1834 roku żeni się z Celiną z Szymanowskich, którą dość dobrze znał z Petersburga, a to za sprawą wielkiej przyjaźni z jej matką - Marią, słynną pianistką. W dzień ślubu Mickiewicz spóźnił się kilka godzin, albowiem zapomniał klucza od domu. Pobiegł do swego przyjaciela i jednocześnie drużby. Przejął od niego frak i w czasie przebierania namacał w marynarce... tak, właśnie to... klucz od własnego mieszkania. Za późno już było na powrót do domu i powtórne przebieranie. W końcu Mickiewicz trafił na miejsce, na ślubny kobierzec i wypowiedział sakramentalne: "Tak". Celina musiała mieć anielską cierpliwość. Z drugiej jednak strony Mickiewicz słynął ze swojego gapiostwa. Rodzina, niestety, powiększa się odwrotnie proporcjonalnie do zarobków (Celina urodziła sześcioro dzieci!), a tych było coraz mniej. Odbiło się to i na zdrowiu żony, która popadała w obłęd, a Mickiewicz, co już wielokrotnie sugerował: "chorych nie lubił". Musiał więc p...