Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą książka dla młodzieży

Filozoficznie o ekologii dla małych i dużych

 Michel Piquemal,  Bajki filozoficzne. Jak żyć na Ziemi?   Zbiór krótkich utworów epickich przeplatany jest poezją filozoficzną i bogato ilustrowany, choć tylko bielą i czernią. Utwory pobudzają małych i dużych do myślenia nie tylko ekologicznego, mimo że jest to główne założenie autora, lecz także do dyskusji o złożoności natury ludzkiej. Szczerze, chętnie wykorzystam je na lekcje wychowawcze i zamiast tematów przyrodniczych, zamienię je na tematy o ludzkich postawach pełnych poczciwości, przyzwoitości, aby w nastolatkach zbudować silny kręgosłup moralny. Niektóre historie są poruszające, uczące empatii, wspaniałomyślności, pożyteczności i życzliwości. Ale uczą też rozsądku i rozważania o konsekwencjach swoich czynów, czego młodzi ludzie bardzo potrzebują, gdyż nie potrafią przewidzieć realnych skutków swoich postępków. Historie są krótkie, w sam raz na jednolekcyjne dywagacje. Myślę jednak, że spokojnie można czytać te historie w rodzinnym gronie, zwłaszcza gronie ...

O "Tajemniczym ogrodzie" słów kilka

Wycofana z lektur obowiązkowych. Wielka szkoda. Książka jest warta poznania nie tylko z powodu mody na slow life czy na ekologię. Niesie w treści bardzo ważne przesłanie w tym zagonionym życiu i oklepanym świecie.   Frances Hodgson Burnett, Tajemniczy ogród   Książka wydana w 1911 roku skłania i dziś do refleksji o życiu i znaczeniu przyrody dla ludzi. Bogata w opisy budzącej się do życia krainy wrzosowisk jest jednocześnie opowieścią o budzących się do życia dzieci (o zgrozo!) i dorosłego okaleczonego fizycznie i psychicznie. Autorka trafiła w sedno, uzmysławiając wszystkim to, co właściwie każdy wiedział od zawsze - świeże powietrze i praca wpływają pozytywnie na ludzi zmęczonych, zagubionych, strapionych. Przekonali się o tym bohaterowie i my się o tym przekonujemy, kiedy wracamy zmęczeni ze spacerów lub biegania albo prac w ogrodzie; kiedy wysiłek fizyczny jest powodem do radości wypływającej z satysfakcji, że zrobiło się kawał dobrej, pożytecznej, roboty. Człowiek przecie...

Australia okiem Tomka i Alfreda Szklarskiego

Czy książka wydana pół wieku temu może konkurować z nowszymi propozycjami podróżniczymi dla dzieci i młodzieży? Myślę, że może. I to śmiało. Chociaż jest to lektura nieobowiązkowa, ja chętnie po nią sięgam, aby młode pokolenia lepiej zrozumiały świat, który je otacza. Świat ludzi i przyrody, dodam na marginesie.   Alfred Szklarski, Tomek w krainie kangurów   Książka podróżnicza ma zawsze dwa cele: przemycić wiedzę o jakimś kraju, regionie w ciekawej, przygodowej fabule. Pierwszy tom serii o Tomku Wilmowskim spełnia te dwa kryteria. Autor, niczym gadająca encyklopedia, opowiada o Australii, o florze i faunie, o jej rdzennych mieszkańcach i trudach życia w gorącym i suchym klimacie. Informacje te są włożone w usta bohaterów i w formie ciekawostek poza fabułą. Mnie ta książka przypomina serię o Neli - małej reporterce, gdyby tylko wydawcy wzbogacili ją kolorowymi zdjęciami, dodali parę apek... i gotowe. Pół wieku temu dzieci musiały jednak polegać na własnej wyobraźni i zadowolić...

Połączenie ekologii z fabułą – kit czy hit? O współpracy banku i autorki poczytnych książek dla dzieci

Jak przekonać dziecko do zachowań proekologicznych?Można wykorzystać do tego poczytną pisarkę i garść ciekawych historyjek oraz faktów. Wszystko oprawić w piękne ilustracje i… gotowe! Wypróbowałam. Działa.   Justyna Bednarek,  Ty też możesz uratować świat O książce dowiedziałam się przypadkiem z Internetu. Okoliczności już nie pamiętam. Pamiętam za to doskonale emocje towarzyszące czytaniu historyjek o przedsiębiorczym rodzeństwie zaangażowanym w ekologię. Fabuła oparta jest na dzienniku, który uzupełniają brat z siostrą. Ich wpisy poprzedzają właściwą opowiastkę ekologiczną, ukazującą złe i proekologiczne postawy człowieka. Także zawsze jest tu zły bohater, a raczej czarny charakter, jak i superbohaterzy, dający popalić złoczyńcom nieraz w przezabawny sposób. Puenty są ciekawe i śmieszne, ale i tak najważniejsze bywają refleksje dzieci, które wysłuchują opowiastek. Zawsze największe wrażenie robiła historia Jasia nieumiejącego oderwać się od smartfonu. Jeśli myślici...

Czy lek na śmierć był od początku możliwy? - słów kilka o finale serii "Więzień labiryntu"

Czy jest to upragniony koniec przygód Thomasa, Teresy i Streferów? Czy bohaterom uda się pokonać pożogę? Jak to w każdej dystopii, zakończenie jest ani dobre ani złe. Ale tutaj… nijakie i przewidywalne.   James Dashner, Lek na śmierć Szczerze pisząc, nie spodziewałam się wiele po ostatniej części „Więźnia labiryntu” – pozycji, którą onegdaj zakupiłam do szkolnej biblioteki. I dobrze, że nie robiłam sobie nadziei. Fabuła się bardzo powiela. Bohaterowie ni w ząb się nie zmieniają, są dalej papierowi, nijacy. Czyta się wciąż to samo. Czyli właściwie co? Thomas durzy się w Teresie, która jest ślepo oddana DRESZCZowi, instytucji próbującej posprzątać masakrę, jaką zgotowała ludzkości. Wypuszczony przez tę instytucję wirus, mający na celu zdziesiątkować populację po burzach słonecznych, wymknął się spod kontroli. Grupa dzieciaków, wyselekcjonowanych na podstawie inteligencji i odporności na siejący zniszczenie pożogę, najpierw poddawana jest próbie okrutnych eksperymentów w labiryncie, ...

Kończy się labirynt zaczyna się ogień – słów kilka o powieści pt. „Próby ognia”

Streferom udaje się wyjść z labiryntu. Nie bez ofiar. Czy to już koniec kłopotów Thomasa i jego przyjaciół? Eskperymentów nie ma końca, jak i pogardy dla ludzkości.   James Dashner, Próby ognia Tom jest kontynuacją „Więźnia labiryntu”. Thomas i Streferzy wydostali się z labiryntu, staczając walkę z buldożercami. Okupili to ranami i stratą przyjaciół. To nie koniec ich śmiertelnej walki o życie, albowiem czeka ich kolejna próba – próba ognia. Na ziemi szaleje wirus i burze. W takie środowisko eksperymentatorzy wysyłają garstkę chłopaków i dziewczyn, tłumacząc to koniecznością zbudowania mapy mózgu, która jest niezbędna do wynalezienia leku na pożogę. Część osób wierzy w zapewnienia DRESZCZu, część nie ma złudzeń, że naukowcy są jak doktor Frankenstein – dla nauki są w stanie zrobić największą podłość. I tak jest tym razem. Na nastolatków czekają zarażeni szaleńcy, burze z piorunami, potwory i potworne kule. Streferzy zostają eliminowani nieraz w brutalny sposób, ale prą do ...

Trudne słowa o matce, córce i wojnie... nie tylko między nimi – o powieści pt. „Wojna, która ocaliła mi życie”

Powieść o trudnej tematyce jest napisana dość przystępnym językiem, miejscami zakrawającym na poezję - opisy przeżyć wewnętrznych, a w tle dzikość cwałujących koni i szał. Czasami wplecione zostają suche komentarze - oziębłe kwestie, jak zimny potrafi być klimat brytyjski. Dla mnie osobiście to... odkrycie. Arcydzieło.   Kimberly Brubaker Bradley, Wojna, która ocaliła mi życie Nie spotkałam się dotąd z tak ujętym tematem II wojny światowej, w którym wojna byłaby pewnego rodzaju... wybawieniem. Z reguły wojna jest straszna, zagraża ludziom, matkom, dzieciom, trzeba jej... nienawidzić. Ada - główna bohaterka, doznaje podczas wojny i dzięki niej swoistego wyzwolenia. Dziecko rodzi się ze szpotawą nogą. Z tego powodu jest poniewierana przez własną matkę. Kiedy Londynowi zaczyna grozić bombardowanie i władze podjęły decyzję o ewakuacji dzieci na wieś, Ada wraz z bratem dostaje się pod opiekę samotnej Susan, która za grosz nie wie, jak opiekować się dziećmi takimi jak Ada i jej br...

O końcu świata i ludzkości – słów kilka o powieści pt. „Rozkaz zagłady”

Powieść dystopijna, jest wstępem do serii o Thomasie, więźniu labiryntu. Ludzie myślą o komecie, może o wojnie nuklearnej, ale nie wzięli pod uwagę innego końca. Czy z kryzysu da się wyjść? Czy kopanie leżącego jest etyczne? Książka odpowiada na wiele pytań. James Dashner, Rozkaz zagłady (tom 0,5 lub, jak kto woli, tom 4) Nie meteor, nie asteroida, ani nawet wojna tylko Słońce okaże się naszym przekleństwem. Pewnego razu dwójka nastolatków, Mark i Trina, zostaje uwięziona w metrze, dlatego że burza słoneczna siała spustoszenie na powierzchni ziemi. W krótkim czasie ludzkość została zdziesiątkowana, a u tych, co przeżyli, instynkty przetrwania przebiły się przez etyczny pancerz. Uczono nas, że nie kopie się leżącego, ale czym jest ta nauka, gdy walka toczy się o życie, nawet jeśli to życie jest tylko namiastką, wegetacją. Nastoletni i też by umarli, gdyby nie pomoc weteranów wojennych – Aleca i Lany. W krótce cała paczka trafia do w miarę bezpiecznej strefy i układa sobie życie...

O tym, co kryje się za fałszem w opowieści Jennifer A. Nielsen pt. „Fałszywy książę”

Książę-żaba, książę-czaruś, a nawet książę i żebrak… motywów księcia w baśni nie brakuje. Tym razem książę jest poszukiwany przez zdesperowanego sługę-lorda Carthyi. Ów arystokrata posuwa się do wielu kłamstw, aby ocalić ojczyznę… może niekoniecznie ją. Jednak, paradoksalnie, im więcej kłamstw wokół głównych postaci, tym więcej prawdy wypływa. Jennifer A. Nielsen, Trylogia władzy: Fałszywy książę Fabuła powieści osnuta jest wokół wielkiej mistyfikacji mającej na celu ocalenie maleńkiego państewka przed wojnami, zwłaszcza wojnę domową. Czytelnik poznaje dosyć szybko misternie uknuty plan bezwzględnego lorda Connera oraz historię trzech sierot uwikłanych w szaleńczy spisek. Fabuła jest dość ciekawie prowadzona. Poznaje się ją z perspektywy Sage’a, jednego z sierot, zmuszanego do udawania księcia Jarona. Chłopiec jest inteligentny, celuje ciętymi ripostami w równie inteligentnego Connera. Właściwie fabuła to przerywane tarcia między tymi dwoma postaciami. A co jest między przerwami?...

O braterskiej miłości i baśni – słów kilka o książce pt. „Reckless”

  O braterskiej miłości i baśni – słów kilka o książce pt. „Reckless” Przeczytałam współczesną baśń o miłości braterskiej, która potrafi przezwyciężyć nawet największe czary. Jestem pod wrażeniem. I cieszę się, że od czasu do czasu autorzy wracają do korzeni fantastyki.   Cornelia Funke, Reckless. Tom 1: Kamienne ciało Dawno temu pisałam o baśni wydanej przez J.K Rowling, czyli o „Ikabogu”. Byłam pod wielkim wrażeniem, że można w obecnych, trochę jałowych, czasach napisać wrócić do baśni i to w bardzo dobrym stylu. Tym razem pokusiłam się o przeczytanie innej pozycji książkowej, niemieckiej autorki bestsellerów – Cornelii Funke. Wrażenie pozostanie na długo. Jest to historia trochę o samotności, na pewno o miłości, i szukaniu siebie. Ważne tematy najlepiej wpisują się w kanwę baśniowości, odwiecznej walki dobra ze złem, ale tu nie do końca wiadomo, która z tych sił jest naprawdę dobra, a która zła i co, ostatecznie, zwycięży. Pewnego dnia Jakub odnajduje drogę do inn...

Koniec trylogii "Niezgodna" - słów kilka o "Wiernej" Veronici Roth

W tym tomie Veronic Roth burzy wszystko to, do czego przyzwyczaiła swoich czytelników. Świat frakcji okazał się... fikcją. Żartem Wielkiego Brata, który z bezpiecznej odległości przypatruje się życiu w kłamstwie. Tylko, co jeśli ktoś tylko taką prawdę zna? I w nią gorąco wierzy? Veronica Roth, Wierna Nie mogę napisać o sobie, że jestem fanką tej trylogii, ponieważ znajduję w niej błędy, nie tylko językowe, ale też słabe punkty konstrukcyjne. Ostatnia część, chyba najbardziej w nie obfituje. Po pierwsze - zajmę się konstrukcją bohaterów. Przypomnijcie sobie, co myśleliście na początku o Tobiasie i Tris? W tym tomie narratorem jest też Tobias. Jego sposób narracji jest bliźniaczo podobny do sposobu narracji Tris. Być może autorka chciała pokazać, jak bardzo są różni na zewnątrz - on postawny, ona drobna - a jak bardzo są blisko wewnątrz. Ale z logicznego punktu widzenia ich przeżycia były inne - on widział przemoc domową, ona nie. Więc jak? Jestem zdania, że Roth totalnie zdeptała Tobias...

O buntowniczce z... wyboru? - refleksje o powieści Veronici Roth "Zbuntowana"

Drugi tom trylogii Veronici Roth czyta się również szybko, jak pierwszy. Czy jest lepszy? Gorszy? Ciekawszy? Myślę, że pod względem akcji jest na tym samym poziomie. Pod względem konstrukcji bohaterów... nieco gorzej. O tym poniżej. Veronica Roth, Zbuntowana Tom drugi trylogii zawiera w sobie kilka zwrotów akcji, coś się dzieje i jak zwykle najważniejsze będzie na końcu. Aż tak nudno nie jest. Tris, Niezgodna, dokona kilka ważnych wyborów, czasem wbrew sobie, ale przecież wiemy, że dyscyplina Altruizmu jest u niej dość silnie zakorzeniona, i wiemy też, że myśli głównie o innych niż o sobie. Przez całą fabułę Tris zmaga się ze swoimi lękami, a także wyrzutami sumienia. Będą zdrady, będą tragedie, będą opały, będą spiski... jak napisałam wcześniej, będzie się działo. Przejdę teraz do konstrukcji bohaterów, ponieważ tu jest pies pogrzebany. Tu się autorka, moim zdaniem, pogubiła. Tris jest szesnastolatką, wychowującą się wśród wartości takich jak: bezinteresowność, ofiarność, skromność, u...

O miłości dystopijnie – słów kilka o „Niezgodnej”

Dziewięć lat temu, kiedy stawiałam pierwsze kroki w zawodzie nauczyciela, moi uczniowie otrzymali zadanie – przeprowadzić lekcje, w której pokazaliby swoje zainteresowania, pasje. Jedna z uczennic zrobiła lekcję o „Niezgodnej”. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam od pełnej zapału nastolatki o książce, w której świat i rozum upadli dość nisko. Dzisiaj, świeżo po wrażeniach z lektury, wyrabiam swoje własne zdanie o tej powieści.   Veronica Roth, Niezgodna Przemyślenia podzielę na dwie części. Uczucia mam, naprawdę, mieszane. Z jednej strony fabuła jest dość ciekawa. Człowiek pogrążył się tak nisko w zapędach do władzy absolutnej, że świat stanął na krawędzi. Ludzkość stanęła przed trudnym wyborem. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy chcieli ratować to, co ocalało. Podzielono więc tych, którzy przeżyli na pięć frakcji, a każda z nich miała swoje konkretne zadanie i dość sztywne reguły. Razem dbano o to, aby błędy już nigdy nie zostały powielone. Ciekawe, że ludzie i w nowych...

Miłość, nieśmiertelność i... szmaragd – refleksje o „Zieleni szmaragdu” Kerstin Gier

Domęczyłam! Niestety, ale to prawda. Przyznaję, że jak jeszcze raz natknę się na książkę, w której główna bohaterka nie ma za grosz oleju w głowie, ale bez powodu wylewa oceany łez... przestanę czytać. A tak poważnie to będzie niżej. Kerstin Gier, Zieleń szmaragdu Trzeci tom Trylogii Czasu uważam za zbyteczny, ale nie ukrywam – trochę mnie zaskoczył pomysł z hrabią de Saint Germain. Wiele kwestii rozjaśniało się już po przeczytaniu pierwszej części, druga tylko je uzupełniła i postawiła kropkę nad przysłowiowym „i”. Jak dla mnie – z trzech części mogłyby powstać najwyżej dwie. W „Szmaragdzie“ dochodzi wreszcie do naprawdę długo wyczekiwanego balu. Zanim Gwendolyn i Gideon schowają wszystkie asy w rękawie, a czego by nigdy nie zrobili bez pomocy osób trzecich, poskaczą trochę w przeszłość, gdzie wyjaśnią się wcześniejsze podejrzenia. Zakończenie, nie mam tu na myśli epilogu (to jest ten przysłowiowy drugi grzybek, jeśli wiecie, co mam na myśli), trochę zaskakuje, ale zabrakło mi...