Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą powieść przygodowa

Australia okiem Tomka i Alfreda Szklarskiego

Czy książka wydana pół wieku temu może konkurować z nowszymi propozycjami podróżniczymi dla dzieci i młodzieży? Myślę, że może. I to śmiało. Chociaż jest to lektura nieobowiązkowa, ja chętnie po nią sięgam, aby młode pokolenia lepiej zrozumiały świat, który je otacza. Świat ludzi i przyrody, dodam na marginesie.   Alfred Szklarski, Tomek w krainie kangurów   Książka podróżnicza ma zawsze dwa cele: przemycić wiedzę o jakimś kraju, regionie w ciekawej, przygodowej fabule. Pierwszy tom serii o Tomku Wilmowskim spełnia te dwa kryteria. Autor, niczym gadająca encyklopedia, opowiada o Australii, o florze i faunie, o jej rdzennych mieszkańcach i trudach życia w gorącym i suchym klimacie. Informacje te są włożone w usta bohaterów i w formie ciekawostek poza fabułą. Mnie ta książka przypomina serię o Neli - małej reporterce, gdyby tylko wydawcy wzbogacili ją kolorowymi zdjęciami, dodali parę apek... i gotowe. Pół wieku temu dzieci musiały jednak polegać na własnej wyobraźni i zadowolić...

O tym, co kryje się za fałszem w opowieści Jennifer A. Nielsen pt. „Fałszywy książę”

Książę-żaba, książę-czaruś, a nawet książę i żebrak… motywów księcia w baśni nie brakuje. Tym razem książę jest poszukiwany przez zdesperowanego sługę-lorda Carthyi. Ów arystokrata posuwa się do wielu kłamstw, aby ocalić ojczyznę… może niekoniecznie ją. Jednak, paradoksalnie, im więcej kłamstw wokół głównych postaci, tym więcej prawdy wypływa. Jennifer A. Nielsen, Trylogia władzy: Fałszywy książę Fabuła powieści osnuta jest wokół wielkiej mistyfikacji mającej na celu ocalenie maleńkiego państewka przed wojnami, zwłaszcza wojnę domową. Czytelnik poznaje dosyć szybko misternie uknuty plan bezwzględnego lorda Connera oraz historię trzech sierot uwikłanych w szaleńczy spisek. Fabuła jest dość ciekawie prowadzona. Poznaje się ją z perspektywy Sage’a, jednego z sierot, zmuszanego do udawania księcia Jarona. Chłopiec jest inteligentny, celuje ciętymi ripostami w równie inteligentnego Connera. Właściwie fabuła to przerywane tarcia między tymi dwoma postaciami. A co jest między przerwami?...

Miłość, nieśmiertelność i... szmaragd – refleksje o „Zieleni szmaragdu” Kerstin Gier

Domęczyłam! Niestety, ale to prawda. Przyznaję, że jak jeszcze raz natknę się na książkę, w której główna bohaterka nie ma za grosz oleju w głowie, ale bez powodu wylewa oceany łez... przestanę czytać. A tak poważnie to będzie niżej. Kerstin Gier, Zieleń szmaragdu Trzeci tom Trylogii Czasu uważam za zbyteczny, ale nie ukrywam – trochę mnie zaskoczył pomysł z hrabią de Saint Germain. Wiele kwestii rozjaśniało się już po przeczytaniu pierwszej części, druga tylko je uzupełniła i postawiła kropkę nad przysłowiowym „i”. Jak dla mnie – z trzech części mogłyby powstać najwyżej dwie. W „Szmaragdzie“ dochodzi wreszcie do naprawdę długo wyczekiwanego balu. Zanim Gwendolyn i Gideon schowają wszystkie asy w rękawie, a czego by nigdy nie zrobili bez pomocy osób trzecich, poskaczą trochę w przeszłość, gdzie wyjaśnią się wcześniejsze podejrzenia. Zakończenie, nie mam tu na myśli epilogu (to jest ten przysłowiowy drugi grzybek, jeśli wiecie, co mam na myśli), trochę zaskakuje, ale zabrakło mi...

Miłość, zerwanie i... szafir – refleksje o „Błękit szafiru” Kerstin Gier

Świeżo po lekturze drugiego tomu Trylogii Czasu mogę napisać niewiele, a spodziewałam się więcej. „Błękit szafiru” rozczarowuje, o czym poniżej. Ale kto wie, czy to nie jest celowy zabieg autorki? Może wcale ten tom nie miał być dedykowany konkretnej osobie i związanej z nią tajemnicy? Kerstin Gier, Błękit szafiru W drugim tomie liczyłam na większy udział szafiru, czyli Lucy Montrose. Zanim przystąpiłam do czytania, miałam nadzieję, że chociaż część tajemnic, zwłaszcza z udziałem „złodziejów” chronografu, będzie wyjaśniona. Tymczasem autorka lwią część powieści przeznaczyła na lekcje manier, menuetów, historii, polityki, czyli na to, aby jeszcze bardziej poniżyć główną bohaterkę. Nawet Harry i Ron mieli „przebłyski”, u Gwendolyn... ciemność, niestety, widzę ciemność . Bohaterka nie robi nic, aby choć trochę zmienić swoją pozycję – lekkomyślnej, infantylnej, słodkiej idiotki, a ma przecież świetne atuty – przedsiębiorczą koleżankę, ducha i gargulca do pomocy. Ma jeszcze matkę, k...

Miłość, nieporozumienie i... rubin – refleksje o „Czerwieni rubinu” Kerstin Gier

Czytam właśnie drugą serię niemieckiej powieściopisarki – Kerstin Gier. Tym razem jest to seria przygodowa łącząca miłość i zagadki, czy kryminalne? Tego jeszcze nie jestem pewna, ale sądzę, że następne tomy wyjaśnią tę kwestię. Co myślę o pierwszej części Trylogii Czasu... Kerstin Gier, Czerwień rubinu Fabuła jest dosyć prosta. Opiera się na rodzinnych tajemnicach, rywalizacji, zadawnionych krzywdach... być może też romansach. To historia w zasadzie dwóch rodzin i powiązanych z nimi podróżami w czasie. Jedna rodzina podróżuje w celu odkrycia pilnie strzeżonego sekretu, druga pilnuje podróżników, aby misja przebiegała zgodnie z dużo wcześniej ułożonym planem. Tak pokrótce. Tymczasem szyki strażników i podróżników psuje bohaterka powieści, prawie siedemnastoletnia Gwendolyn Shepherd, która nieoczekiwanie zajmuje miejsce swojej kuzynki Charlotty, specjalnie wyszkolonej do pewnej MISJI. Misją jest zebranie krwi wszystkich podróżników, gdyż krew okazuje się kluczem do otwarcia wielki...

„Serafina i siedem gwiazd” – powrót, ale czy konieczny...?

Uwielbiam Serafinę! Czwarta część mnie rozczarowała... niedopracowaniem.   Robert Beatty, Serafina i siedem gwiazd   Nie będę ukrywała, że po przeczytaniu noty od autora w trzeciej części, w której wyjaśniał, że to ostatnia część przygód Serafiny, poczułam zawód. Druga i trzecia, a zwłaszcza druga część opowiadająca o losach młodej strażniczki Biltmore, zauroczyła mnie nieoczywistą akcją, mądrze przemyślaną kompozycją, świetnymi opisami i wspaniałym językiem narracji. To był dla mnie geniusz baśni współczesnej. Gdy tylko dowiedziałam się o części czwartej, zaraz zakupiłam ją do szkolnej biblioteki. I zanurzyłam się w lekturze. Całość czytało się dość szybko, chociaż akcja nie toczy się proporcjonalnie. Przez większość fabuły mamy do czynienia z przeczuciami, co spowolnia akcję, mimo licznych zabójstw, a   dopiero końcowa partia przyspiesza, wyjaśnia wszystko i jak zwykle Serafina ma ręce i łapy pełne roboty. Tu jest ciekawe jedno rozwiązanie autora – czytelnik n...

„Magiczne drzewo. Czerwone krzesło” – czyli o tym, jak wpakować się w kłopoty

Uczniowie często pytają mnie o powieści przygodowe. „Czerwone krzesło” jest godne polecenia, ponieważ dużo się tam dzieje. Ale czy jest to książka mądra? Coś tam się na pewno znajdzie, jednak...   Andrzej Maleszka, Magiczne drzewo. Czerwone krzesło Powieść przygodowa z elementami baśniowymi – tak bym to zakwalifikowała. Bohaterami jest trójka rodzeństwa, w ręce której wpada magiczny przedmiot. W baśni zawsze bohaterowie kojarzeni byli opozycyjnie – mądry i głupi, dobry i zły. Rodzeństwo pakuje się w same przygody (czyt. problemy) z racji nieumiejętnego korzystania z tytułowego krzesła. Oj, dzieci miały wiele okazji dokonać lepszych wyborów, ale nie zrobiły tego, co chyba dowodzi, że nie są z tych „lepszych” i nagradzanych baśniowych postaci. Może autor chciał ukazać dzieci takie, jakie są? Tylko po co, skoro można dać przykład. Jest w książce postać, która ma niecne plany wykorzystania magicznego krzesła i... ten wątek jest mądrze pociągnięty. Co do dzieci... tu musiałaby wkr...

„Wtajemniczeni. Nie wszystko złoto, co złote” świetna powieść przygodowa

Rzadko chwalę książki dla dzieci, ponieważ zawsze zostaje jakiś niedosyt. Tym razem niedosytem było pożegnanie się z Wtajemniczonymi. Jeśli poszukujecie przygody, mądrej książki, książki, z której jeszcze czegoś się dowiecie o historii i... Mazurach, „Nie wszystko złoto, co złote” jest idealnym przykładem. IDEALNYM! Dorota Suwalska, Wtajemniczeni. Nie wszystko złoto, co złote   W wielkim skrócie jest opowieść o tym, jak paczka dzieci przybywa na Mazury i zaraża się bakcylem poszukiwań Bursztynowej Komnaty. Widzą różne znaki wpędzające w tarapaty, ale i tak mają straszną chętkę znalezienia skarbu. Czytelnik wraz z bohaterami snuje wnioski, też poszukuje, a przy okazji dowiaduje się różnych ciekawostek o komnacie i Mazurach. To jest duży plus – nie tylko za lokalny patriotyzm, ale chodzi o poszerzanie wiedzy, o zarażanie pasjami, o zainteresowanie. Dzieci i młodzież pewnie mają inne pasje, niż scrollowanie czy granie, ale czy mają czas na ich realizację, jeśli większość czasu s...