Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą książka popularnonaukowa

Połączenie ekologii z fabułą – kit czy hit? O współpracy banku i autorki poczytnych książek dla dzieci

Jak przekonać dziecko do zachowań proekologicznych?Można wykorzystać do tego poczytną pisarkę i garść ciekawych historyjek oraz faktów. Wszystko oprawić w piękne ilustracje i… gotowe! Wypróbowałam. Działa.   Justyna Bednarek,  Ty też możesz uratować świat O książce dowiedziałam się przypadkiem z Internetu. Okoliczności już nie pamiętam. Pamiętam za to doskonale emocje towarzyszące czytaniu historyjek o przedsiębiorczym rodzeństwie zaangażowanym w ekologię. Fabuła oparta jest na dzienniku, który uzupełniają brat z siostrą. Ich wpisy poprzedzają właściwą opowiastkę ekologiczną, ukazującą złe i proekologiczne postawy człowieka. Także zawsze jest tu zły bohater, a raczej czarny charakter, jak i superbohaterzy, dający popalić złoczyńcom nieraz w przezabawny sposób. Puenty są ciekawe i śmieszne, ale i tak najważniejsze bywają refleksje dzieci, które wysłuchują opowiastek. Zawsze największe wrażenie robiła historia Jasia nieumiejącego oderwać się od smartfonu. Jeśli myślici...

"Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela" - podstawy ekonomii dla dzieci

Pisałam kiedyś o "Pestce, dropsie i cukierku" tegoż samego autora jako o... niewypale. Sięgnęłam po "Zaskórniki..." i jest to ciekawsza forma przekazania ekonomicznych podstaw dla dzieci. Bo czemu dzieci nie miałyby się znać na ekonomii? Grzegorz Kasdepke, Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela Książka, bardzo obszerna i bardzo kolorowa - świetna robota Daniela de Latour, dzieli się na rozdziały tematyczne. Każdy poświęcony jest zagadnieniu ekonomicznemu, na końcu którego znajduje się krótkie fachowe wyjaśnienie. Gdyby komuś przyszło do głowy (!) uczenie ekonomii w pierwszej klasie szkoły podstawowej, miałby świetny materiał do pracy. Jeden rozdział - jedna jednostka lekcyjna. O ile opowiadania nie zawsze są trafione - moja osobista opinia, ale biorę pod uwagę fakt, że pisanie o ekonomii jest karkołomne - to wyjaśnienia okazują się pomocne, a dobrą robotę robią odniesienia do sytuacji aktualnej w czasie pisania swoistego podręcznika. Drugi rozdział - cyrkowy ...

„Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie”

Nie wszystkie książki w szkolnej bibliotece muszą być powieściami, dlatego wspieram i tych czytelników, którzy od czasu do czasu wolą pobuszować w wiedzy popularnej.   Kelsey Oseid, Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie Pięknie wydana książka poszerzająca i utrwalająca wiedzę z „nieba”. Znajdziecie tutaj i garść informacji o kształtowaniu się wiedzy „kosmicznej”, poczytacie o przyrządach i układach słonecznych, jak i „gwiezdnych”. Poznacie najpopularniejsze gwiazdozbiory i ich znaczenie wraz z największymi gwiazdami. Dowiecie się wielu ciekawostek o planetach naszego układu słonecznego i o innych ciałach niebieskich. Wszystko podane w różnych odcieniach nieba. Książkę naprawdę warto kupić, ponieważ przyda się jako materiał edukacyjny, ale też by zachęcić dziecko do sięgania do gwiazd...    Polecam do kupienia w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. 

O Marii Skłodowskiej-Curie - Wakacyjny post numer 2

Dzisiejszy post będzie nieco unaukowiony, ponieważ zrelacjonuje książkę dla dzieci o bardzo poważnej tematyce... biograficznej, że tak podpowiem. Jakub Skworz, Mania Skłodowska To całkiem pokaźnych rozmiarów propozycja biograficzna dla dzieci. Raczej dzieci niż młodzieży. Akcja fikcyjna wplątuje się w sceny z życia polskiej noblistki. Naszą chlubę narodową poznajemy od strony dziecinnych igraszek, młodzieńczych wygłupów, flirtów i zdeterminowanej pracy na rzecz ludzkości. Ale w jaki sposób autor połączył fikcję z biografią Marii Curie-Skłodowskiej... szatański pomysł! Mnie osobiście bardzo przypadł do gustu i żałuję, że aż tak "wciągających" książek nie ma naprawdę. No. Bo chodzi o to, że czekamy na rozwiązanie dwóch akcji - fikcyjnej współczesnej i faktycznej, choć odległej o sto lat. W "Mani..." znajdziecie wszystko co nauczy, poinformuje, da do myślenia, rozbawi, wzruszy, wzbudzi zachwyt, gniew, a nawet wstyd. W ten oto zręczny (i naprawdę szatański)...

Lekcja autyzmu - "Maria i ja"

Ostatnio wpadła mi w ręce książką pt. Maria i ja . Autorami jest ojciec - uznany rysownik - i jego autystyczna córka. Książka opowiada o dzieciach autystycznych, ale czy na pewno? Maria Gallardo, Miguel Gallardo, Maria i ja Z rekomendacji wyczytać można, że książka - co prawda w formie komiksu - porusza problem życia z dzieckiem autystycznym. Autor bez ogródek pisze o minach ludzi, którzy nie rozumieją jego córki - jej wrzasków, jej "dziwactw", a może bachorskich fanaberii zdaniem niewybrednych przechodniów czy gości ośrodków wczasowych. Nie rozumiesz, bo nie znasz - takie przesłanie można wyczytać z rysunków. Święte słowa, szkoda że tak mało osób o nich pamięta. Właściwie każde dziecko autystyczne się różni, stres i utratę poczucia bezpieczeństwa pokazuje na różne sposoby, ma inne umiejętności - pamięć fotograficzną, liczenie w pamięci, genialną pamięć do imion i twarzy - jak Maria. To łączy te dzieci kłujący wzrok innych, a właściwie tych "normlanych...

O niedźwiedziu Wojtku

Co czytać dzieciom, kiedy kuratorium kładzie nacisk na wychowanie patriotyczne? Łukasz Wierzbicki, Dziadek i niedźwiadek. Historia prawdziwa Dosyć gruba książka jak na lekturę w klasach I-III. Pamiętam inne, cieńsze wydanie autorstwa Janusza Przymanowskiego. Całkiem sympatycznie ilustrowane. Tytuł brzmiał "Kanonier Wojciech". "Dziadek i niedźwiadek" opatrzony jest "stosownymi" komentarzami i listem ostatniego żyjącego kompana niedźwiedzia Wojtka. Cenne są fotografie pokazujące dzieciom, małym niedowiarkom, że Wojtek istniał naprawdę i żył wśród polskich żołnierzy walczących m.in. pod Monte Cassino. Niedźwiadek na zdjęciach wygląda uroczo, nawet jako "starszak", także śmiem twierdzić (a co!), że zdjęcia zachwycą i wszystkie dziewczynki i wszystkich chłopców. Na książkę składają się opowiadania - perypetie niedźwiadka i jednego z żołnierzy, którzy szczególnie zaopiekowali się małym futrzanym znaleziskiem. Psoty niesfornego, a...

"Chłopak z Warszawy"... wspomnienia o wojnie

W pracy bibliotekarza lubię porządek, a właściwie harmonogram. Pewnie też macie zastępstwa, o których dowiadujecie się równo z dzwonkiem. I co wtedy robić? Młodzież nie zawsze chce grzecznie siedzieć, odrabiać po cichu zadania domowe albo porozumiewać się szeptem z innymi uczniami. Po kilku latach pracy dorobiłam się swojego patentu - kalendarium książkowe. Na czym ono polega? W każdym miesiącu przynoszą uczniom książki, albumy, czasopisma poświęcone jednej tematyce. Wrzesień - tak to oczywiste - dedykowany jest wojnie, powstaniu 1944. Pozostałe miesiące też mają swój motyw przewodni - październik i listopad przynoszą "lekturki z dreszczykiem", grudzień jest za krótki, ale z uczniami można czytać książki o bohaterach, którzy się zmieniają na... lepsze, oczywiście. Motyw jest dowolny, ale ważne jest to uczucie, nazwijmy je: "stabilizacji". Mnie pomaga. Andrzej Borowiec Chłopak z Warszawy. Powstanie Warszawskie widziane oczami szesnastoletniego żołnierza ...

Wzruszająca historia z Ameryki do Polski

Ta piękna opowieść o ocaleniu od zapomnienia posiada polski akcent, chociaż wydarzyła się w Ameryce na początku XXI wieku. Trzy uczennice z Kansas: Elizabeth, Megan i Sabrina wciągają się w pełną tajemnic i niezrozumienia historię życia polskiej bohaterki – Ireny Sendlerowej, na trop której przez przypadek trafia Elizabeth. W ten sposób przywróciły nam, Polakom, bohaterkę. Jack Mayer, Życie w słoiku. Ocalenie Ireny Sendlerowej Przeszukując materiały na Dzień Historii Narodowej Elizabeth spostrzegła niewielką wzmiankę – kilka wersów – o Polsce, która podczas II wojnie światowej ocaliła życie ok. 2500 dzieci żydowskich. 2500?! To musiała być pomyłka – sugerował nauczyciel, pan Conard i wielki propagator historii. Elizabeth zaczęła drążyć temat, wypytywać i Irenę Sendlerową różne instytucje żydowskie działające w Ameryce. W tropienie niedocenionej polskiej bohaterki zaangażowała się Megan, później Sabrina. Dziewczyny nie dawały za wygraną. Ich celem nie stało się samo przedstaw...

Nie tylko dla młodych buntowniczek...

„ Rok 2018 został w Polsce ogłoszony rokiem praw kobiet. Sto lat temu polscy parlamentarzyści przyznali kobietom prawa wyborcze ” – takim wstępem rozpoczynam z uczniami zastępstwa w marcu. No bo co tu robić z rozbrykaną młodzieżą? Wymyśliłam dla nich zadanie – arcyważną misję, czyli „Projekt – Kobieta na tapecie”. Zainspirowała mnie do tego książka. Jakżeby inaczej!? Książka nie byle jaka, ponieważ powstała dzięki crowdfoundingowi, niesie ciepło, radość i ogromną dawkę motywacji – chcieć, to móc – udowadniają bohaterki tej „niecodziennej” biografii. Elena Favilli, Francesca Cavallo, Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet „Do młodych buntowniczek ze wszystkich stron świata: wyzwólcie marzenia, mierzcie wysoko, stawiajcie opór, a w chwilach zwątpienia pamiętajcie: macie rację”. Oto przesłanie tego niezwykłego katalogu BOHATEREK wszechczasów i na takiej rekomendacji mogłabym skończyć. Chcę jednak napisać...

Jedenaście dni Agathy C.

Jedną z atrakcji wakacyjnych jest często odwiedzanie stoisk z tzw. "tanią książką", której cena zwykle do tanich nie należy, ale czasem zdarzy się taka... perełka. Mnie się trafiła biografia, co prawda nietypowa, autorki najpoczytniejszych kryminałów na świecie - Agathy Christie. Na czym ta nietypowość polega? Na tym, że lwia część książki dotyczy zagadkowych jedenastu dni, o których przez całe życie autorka milczała. Milczano nawet po jej śmierci. Jared Cade, Agatha Christie i jedenaście zagubionych dni Intrygujący tytuł biografii, narzucający wątek detektywistyczno-kryminalny, nie zawiedzie czytelnika czekającego na kolejną zagadkę pozostawioną przez autorkę. Co prawda autor biografii Agathy Christie nie pomija jej dzieciństwa, nawet intymnych informacji takich jak sny czy dziecinne urazy, to mimo wszystko skupia się w książce na związkach pisarki z jej dwoma mężami, albowiem tajemnicze jedenaście dni wiążą się z pierwszym małżeństwem Christie. Jako szczęśliwa ma...

Czy okrucieństwo można mierzyć poezją?

Temat obozów koncentracyjnych podjęłam kiedyś, pisząc o "Medalionach" Zofii Nałkowskiej, utworze miniaturowym, dosadnym lecz nie przegadanym. Na tym polega cały kunszt "Medalionów" - prostocie, sprowadzeniu opisów do faktów i zwierzeń ofiar reżimu faszystowskiego. W kolejnej książce, którą wyszperałam w bibliotece szkolnej, temat obozu został sprowadzony do poetyckiego opisu pełnego emocji, refleksji. Czy upoetycznienie rzeczywistości obozowej w jej całym okrucieństwie nie jest strzałem w kolano? Nie jest jękiem histerii , wręcz śmiesznym i zupełnie niepotrzebnym szantażem emocjonalnym? Mam co do tego mieszane uczucia. Seweryna Szmaglewska, Dymy nad Birkenau W ramach lektur szkolnych znajdują się dwie pozycje "obozowe" - wyżej wymienione reportaże Nałkowskiej oraz "Opowiadania" Tadeusza Borowskiego, znane również pod tytułem "Pożegnanie z Marią". "Medaliony" poruszają do głębi brakiem jakiegokolwiek komenta...

Pana Adama dzień powszedni

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądało życie wielkich wieszczów narodowych? Albo... jaki naprawdę był poeta uważany za chlubę narodową? Napuszony? Skromny? Ekscentryk? Człowiek z sąsiedztwa? Mnie czasami nachodzą takie refleksje, nie tylko z czystej ciekawości, ale także ze względu na twórczość wielkich pisarzy - ile procent z nich, z ich życia powszedniego, jest w ich utworach. Co lubili? Jak zachowywali się w towarzystwie? Z czego się śmiali? Czy w ogóle mieli poczucie humoru? Teofil Syga, Pana Adama dzień powszedni Teofil Syga w książce o Adamie Mickiewiczu udzielił odpowiedzi na te i inne pytania. Jego książkę czyta się po trosze jak kronikę towarzyską, po trosze jak wywiady z przyjaciółmi autora "Pana Tadeusza" . Ile zapamiętali? Bardzo wiele, choć i tak autor twierdzi, ze to tylko namiastka spośród wielu zachowanych wspomnień z Mickiewiczem w roli głównej. A jaki był nasz narodowy wieszcz? Patrząc na jego portrety młodzieńcze, wydaje się być tym rom...

Wizerunki niepospolitych niewiast staropolskich

Pozostając w tematyce biograficznej i kobiecej, omówię książką, która mnie osobiście zafascynowała zaangażowaniem, z jakim oddał się sprawie jej autor - Zbigniew Kuchowicz. Kto czytał "Miłość staropolską", ten mniej więcej wie, czego po autorze można się spodziewać - barwnie opowiedzianej nauki. Tymczasem w "Wizerunkach...", mówiąc kolokwialnie, narracja Kuchowicza idzie po bandzie! Zbigniew Kuchowicz, Wizerunki niepospolitych niewiast staropolskich (XVI - XVIII wiek) Książka wydana dość dawno temu przeleżała w bibliotece nie wiadomo ile lat nieczytana. Bo gdzież taka tematyka zainteresować mogłaby podstawówkowicza czy teraźniejszego gimnazjalistę... Ależ oczywiście, że mogłaby! W dobie, kiedy nastolatki z dorosłymi wymieniają się książkami, dziełko Kuchowicza może trafić również w taki lekturobieg. Dlaczego? Nie jest to stricte książka naukowa, ale za to bardzo popularnonaukowa z naciskiem na pierwszy człon wyrazu. Choć nie brak tu faktów, do któryc...

Nietypowa biografia poetki we wspomnieniach jej asystenta

Sięgając po te książkę należy odłożyć wszelkie nadzieje na przeczytanie prawdziwej biografii poetki, takiej od deski do deski. Jest to raczej "coś" w rodzaju peanu na cześć zmarłej noblistki - Wisławy Szymborskiej. Ale czy tylko pochwały i same superlatywy da się wyczytać z lektury wspomnianej poetki w wykonaniu jej asystenta - Michała Rusinka? Niekoniecznie, Tę quasi biografię należy potraktować z przymrużeniem oka... z charakterystyczną dla Szymborskiej ironią. Taką leciuteńką. Michał Rusinek, Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej Niestety, o życiu poety/poetki nie można powiedzieć, że to "nic zwyczajnego", zwłaszcza jeśli ów poeta/ owa poetka jest laureatem Nagrody Nobla. Książka Michała Rusinka tu się właśnie zaczyna i wraca często do tegoż szczęśliwego dla Polski wydarzenia. Ale czy również szczęśliwego dla poetki? Na pewno był to przełom. Pani Wisława poszukuje asystenta, odpowiadającego na stosy listów, zajmującego się sprawami "sekretariat...

Piastówny i żony Piastów, czyli o uroczych praPolkach

Historia jest rodzaju żeńskiego, więc nie ma co się zżymać, kiedy mówi się o istotnej roli kobiet w dziejach ludzkości. Owszem, do dziś uczymy się o Ramzesach, Nabuchodonozorach i innych Juliuszach, a także Bolesławach, Kazimierzach czy Władysławach. Dzięki zmianie kierunku z męskiego na żeński, za sprawą m.in. krytyki feministycznej, badacze coraz częściej i lepiej piszą o pomijanym do tej pory zagadnieniu. Dziś rozpoczynam tematykę feministyczną książką Żylińskiej o pierwszych polskich księżniczkach i królewnach. Jadwiga Żylińska, Piastówny i żony Piastów Książka, choć wydana w latach sześćdziesiątych, stanowi również i dziś ciekawą pozycję czytelniczą, nie tylko dla miłośników archeologii czy fanów biografii, ale też dla tych, którzy lubią ciekawe historie, także i te ze szczyptą romansów, po prostu. Opowieść o wielkich i wpływowych kobietach z początku dziejów państwa polskiego zaczyna się, oczywiście, od legendarnej Rzepki. Wspominana była już przez Galla Anonima w jego Kro...

(kontr)Wywiad z bohaterem

Nie wiem jak Wy, ale w sprawie historii bardziej przekonujące są książki spisane w formie wywiadu, kiedy to bohater ma szansę wypowiedzieć się po swojemu, mową niezależną; kiedy do treści głównej dołączone są aneksy, fotografie, aby czytelnik przetrawił sobie to wszystko, o czym przeczytał - przefiltrował subiektywne źródła i je zobiektywizował. Tak wydana jest książka pt. „Ptaki drapieżne”, czyli bardzo długi wywiad z Lucjanem „Sępem” Wiśniewskim - likwidatorem z kontrwywiadu AK. Emila Marat i Michał Wójcik, Ptaki drapieżne Książka, oprócz wspomnianego wywiadu posegregowanego tematycznie, zawiera różne refleksje na tematy związane z działalnością likwidatorów, akowców, partyzantów i innych bohaterów czy antybohaterów okresu II wojny światowej. Nie tylko to wzbogaca treściowo publikację, ponieważ znajdują się także dygresje quasi encyklopedyczne, dotyczące biografii wspominanych postaci - tak, aby czytelnik lepiej orientował się w temacie. Dodatkowym źródłem wiedzy jest bog...

Wojna w oczach zuchwałej nastolatki

Nie ma co ukrywać, że Polacy z okresu wojny i okupacji tworzą pewnego rodzaju mity o bohaterstwie, odwadze, czasami mylonej z brawurą, ale także demonizują w nich okupantów i najeźdźców. Tymczasem coraz częściej pojawiają się publikacje, które chcą wojnę zobiektywizować. Jak ma się do tego niedawno wydany pamiętnik pewnej nastolatki, z pochodzenia łomżanki? Ile w nim prawdy? Myślę, że to nie prawdy należy w nim szukać, lecz wołania, czy wręcz krzyku, o wolność, normalność i... miłość. Hanka Zach, Mój wróg, moja miłość Pięknie wydana książka, opatrzona komentarzami i fotografiami dopasowanymi do treści lektury wspomnień nastoletniej Hanki, zawiera również autograf i to, co najważniejsze - publikacje pamiętnika pisanego od roku 1940. Z początku zabiera się do tego wspomnieniowego projektu z wielkim zaangażowaniem. Czego się tu nie znajdzie - od ciastek (dużej ilości ciastek) i związanej z nimi kawiarnianej topografii Warszawy, przez jazdy na rowerze (ulubione zajęcie Hanki), aż ...

Po prostu milczeć...

Czy nie wydaje się Wam, że o wojnie zostało już wszystko powiedziane? Że jest tego za dużo, za górnolotnie, że o ówczesnym piekle mówi się w taki sposób, że urasta ono do mitu? Tymczasem ludzie, którzy to przeżyli próbowali albo jak najszybciej zapomnieć i przejść do codzienności albo dawać świadectwo ludzkiego okrucieństwa, ale też i ludzkiej siły. Krótkim objętościowo świadectwem są "Medaliony" Zofii Nałkowskiej, o których pokrótce opowiem w dzisiejszym wpisie. Zofia Nałkowska, Medaliony Pisarka uczestniczyła w Komisji do Badań Zbrodni Hitlerowskich, stąd szkicowy, reporterski styl "Medalionów", książeczki napisanej w 1945 roku. Składa się na nią osiem krótkich relacji ofiar hitleryzmu. Są wśród nich kobiety, które przeżył obozy w Ravensbruck czy Majdanek; są mężczyźni, którzy wykonywali polecenia nazistów; są naukowcy, ludzie dobrze i źli; ludzie po tej i tamtej stronie muru. Każda z postaci stara się albo udzielić wyczerpujących odpowiedzi - jak prz...

Wojna kobiecymi oczyma

Książka wydana w dobrym momencie, kiedy młodzież wciągnięta w wir historii Polski dzięki takim produkcjom jak „Czas honoru” itp., mogła stać się kontynuacją klasyki polskiego reportażu/wywiadu rzeki. Pamiętam ze szkoły średniej lektury autorstwa Hanny Krall czy Zofii Nałkowskiej pisane prostym, rzeczowym językiem, bez zbędnej narracji czy górnolotnych słów, a mimo wszystko… bardzo mocno przemówiły głosem ofiar okupacji, II wojny światowej w ogóle. Jak z ewokacją tych ciężkich przeżyć poradzą sobie „Dziewczyny z Powstania” i podobne opracowania? Anna Herbich, Dziewczyny z Powstania Jedenaście bohaterek odkrywa przed czytelnikiem swoją przeszłość bolesną, pełną grozy, a nawet goryczy. Autorka wyciąga od swych bohaterek nie tylko wspomnienia związane stricte z działalnością w AK, podczas samego powstania, ale również historie, które potoczyły się dalej, już w powojennej rzeczywistości. Ta nowa Polska, o którą tak zaciekle walczyły narratorki razem z rodzinami, przyjació...