Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą dla dorosłych

Miłość w czasach seryjnej śmierci

 Wojciech Dutka, Czerń i purpura  Niezwykła historia słowackiej Żydówki i oficera SS, których ścieżki przecięły się w obozie koncentracyjnym. Zadecydował przypadek, a może i charaktery pieczołowicie stworzone przez autora. W dniu spotkania ofiary i kata nic już nie było takie same. On i ona zaczęli walczyć głównie o przetrwanie, a miłość była ich siłą napędową, przynajmniej u niego na początku, ponieważ u niej pojawiła się później. Nic, nawet śmierć, nawet Gestapo, nawet ustawy norymberskie, nie potrafiły tego zmienić, a zwłaszcza nienawiść.  Historia, która ma swoje oparcie w autentycznych wydarzeniach, pokazuje, jak miłość zmienia człowieka w odczłowieczonej rzeczywistości. Jak otwiera oczy na drugą osobę i do jakich poświęceń "zmusza" tego, który z łatwością zabijał wrogów Rzeszy. Ta książka ma właściwie trzech bohaterów: Milenę, Franza i miłość ponad wszystko. Autor sprytnie zmienia perspektywy, aby czytelnik miał większe pole interpretacyjnego manewru. Wplątane są ró...

Filozoficznie o ekologii dla małych i dużych

 Michel Piquemal,  Bajki filozoficzne. Jak żyć na Ziemi?   Zbiór krótkich utworów epickich przeplatany jest poezją filozoficzną i bogato ilustrowany, choć tylko bielą i czernią. Utwory pobudzają małych i dużych do myślenia nie tylko ekologicznego, mimo że jest to główne założenie autora, lecz także do dyskusji o złożoności natury ludzkiej. Szczerze, chętnie wykorzystam je na lekcje wychowawcze i zamiast tematów przyrodniczych, zamienię je na tematy o ludzkich postawach pełnych poczciwości, przyzwoitości, aby w nastolatkach zbudować silny kręgosłup moralny. Niektóre historie są poruszające, uczące empatii, wspaniałomyślności, pożyteczności i życzliwości. Ale uczą też rozsądku i rozważania o konsekwencjach swoich czynów, czego młodzi ludzie bardzo potrzebują, gdyż nie potrafią przewidzieć realnych skutków swoich postępków. Historie są krótkie, w sam raz na jednolekcyjne dywagacje. Myślę jednak, że spokojnie można czytać te historie w rodzinnym gronie, zwłaszcza gronie ...

„Wodnikowe Wzgórze” niesamowita królicza epopeja

  Wzruszająca historia królików, które, chcąc uciec przed przeznaczeniem, wyruszyły w trudną podróż w nieznane. Ta odyseja królicza, a jednocześnie epopeja królicza, warta jest przeczytania. Po prostu piękna acz wstrząsająca...   Richard Adams, Wodnikowe Wzgórze   Co jest ciekawego w życiu królików? I czy trzeba było napisać o tym aż 500 stron?! Jak się okazuje te miłe futrzaki, wywołujące rozczulenie, potrafią być troskliwe, przyjazne i bezwzględnie okrutne. Potrafią być też przebiegłe i dowcipne. Z książki dowiecie się wszystkiego o życiu dzikich królików i ich zwyczajach takich jak tupanie, wychodzenie na żer, lizanie się, stawanie słupkiem czy trawienie bobków. Adams nie pomija żadnych faktów również tych dotyczących walki i poświęcania słabszych osobników. Ot takie kompendium wiedzy o królikach w wydaniu powieściowym... a to jest duży plus dla przyszłych miłośników tych zwierząt. Bo miłość do Leszczynka, Piątka i pozostałych małych futerkowców jest gwarantowa...

„Drzewo kłamstw”... hit książkowy, który mógłby być również hitem filmowym

Ta powieść powinna być zekranizowana. Jest nadzwyczajna! Piękna w słowach, akcji, bohaterach i pomyśle. Niebywała! Szokująca! Oryginalna! Ambitna! Zachwycająca! Mnie zabiła.   Frances Hardinge, Drzewo kłamstw   Książkę kupiłam z myślą o starszych uczniach szkoły podstawowej, chociaż gdzież czytałam w branżowej prasie, że powieść polecano dla uczniów liceów. Niemniej, zaryzykowałam, i opłaciło się. Mam świetną książkę, błyskotliwie napisaną, inteligentną na miarę „Trzynastej opowieści”. Zresztą „Drzewo kłamstw” bardzo mi przypomina moje objawienie literackie, jakim była „Trzynasta opowieść”. Pod względem elokwencji, prowadzenia akcji, trzymania w napięciu i głównych bohaterkach. Pokrótce napiszę zalety powieści, ponieważ wad żadnych w niej nie znajduje. Fabuła oparta jest na tajemniczych przyczynach śmierci pastora, który dopiero co przeprowadził się na smutną, deszczową wyspę Vane. Prowadzono tam wykopaliska w poszukiwaniu prajaszczurów i nie tylko. Rodzina pastora...

Kraszewskiego powieść "Za Sasów" - Wakacyjny post numer 5

To będzie podróż w przeszłość. Do Polski za Sasów. Józef Ignacy Kraszewski, Za Sasów Bohaterem jest Zachariasz Witke, młody i przedsiębiorczy Niemiec z Drezna, który pragnie wykorzystać koronację Augusta Mocnego na króla Polski i zrobić na tym interes. Po słowiańskiej matce wyuczenie trudnej polskiej mowy stało się szybkie i skuteczne, ponieważ przyniosło to, na co młody Zachariasz liczył - otworzyło mu drogę na salony królewskie. I chociaż był ostrzegany przez matkę, że to się źle skończy, posłuchał się, ale własnego młodzieńczego głosu przygody. Nie chcę streszczać kolei losu młodego przedsiębiorcy. Płynący morał z losów bohatera jest dość czytelny, ale - jak to napisał Kochanowski trzy wieki wcześniej: "Polak przed szkodą i po szkodzie głupi", głupi nadal pozostał. I choć bohaterem powieści był przecież Niemiec (może to przez te słowiańskie korzenie?)… Bardziej mnie interesowało tło powieściowe - bohaterowie polscy, niemieccy. Nic się nie zmieniło, mam na my...

"Kolumbowie" - Wakacyjny post numer 4

To nie będzie łatwy temat. Powstanie warszawskie. Zwłaszcza w 75. rocznicę wybuchu. Ale w końcu się zdecydowałam - jako fanka mini serialu Kolumbowie - przeczytać książkę Bratnego. Roman Bratny, Kolumbowie. Rocznik 20 Myślałam, że to będzie książka w stylu "Kamieni na szaniec" - książkopomnik usypany z zachwytów nad brawurą młodzieży ginącej w imię przyjaźni i ojczyzny. Nie tym razem. "Kolumbowie" to książką, która w mojej opinii, nie jest serią bezrefleksyjnej euforii, lecz próbą chłodnego spojrzenia na rok 1944 i jego następstwa. Widać to i w postawach bohaterów i w narracji trochę takiej filmowej, urywanej, przemilczanej - drastycznej. Bohaterowie wahają się, kombinują, boją się albo też na ślepo idą w gruzy strzelać do gołębiarzy... Kochają z wyrachowania, ze strachu, z tęsknoty za czymś lepszym niż w kółko wałkowana wolność i obowiązek względem ojczyzny. Widać to doskonale po wojnie - młodzi akowcy nie potrafią się odnaleźć w powojennej komunistyczne...

"Dziewczyna z pociągu" Wakacyjny post numer 3

Będzie krótko.    Napiszę tylko, że książka jest wciągająca i nie taka oczywista. Pewnie to dlatego, że bohaterka wcale nie sprawia wrażenia sympatycznej, wręcz na odwrót - sieroty zamazanej, nieudaczniczki… No ale jest jeszcze morderstwo i urwany film. Skrawek po skrawku, gdzieś między kłamstwami, jawi się prawda. Całą mocą przychodzi i wtedy robi się gorąco. A wszystko zaczęło się od jazdy pociągiem i obserwowania ludzi. Zwłaszcza jednej pary, na pozór szczęśliwej. Niestety, wszystko jest na pozór. Tak jak i jazda pociągiem na pozór może być kompletnie pozbawiona przygód. A jednak... a jednak nie. Dlatego polecam w pociągu i nie-w-pociągu książkę " Dziewczyna z pociągu " Pauli Hawkins , dla odświeżenia sobie bestselleru lub dla porównania z filmem lub... bez konkretnego powodu. Pozdrawiam

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" - intrygujący thriller

Alex Marwood, Dziewczyny, które zabiły Chloe Powieść o skomplikowanej budowie. I bardzo niesprawiedliwej fabule. Z jednej strony przypomina mi grecką tragedię – nie ma ucieczki przed fatum, no i ta budowa piętrząca napięcie. Z drugiej strony – to jakiś kiepski dowcip. Los chyba jeszcze nigdy nie był aż tak... podły. Powieść opowiada historię dwóch dziewczynek, urodzonych gdzieś w zapadłej dziurze. Jedna pochodziła z rodziny patologicznej. Druga miała nieco więcej szczęścia – miała pieniądze. Ale nie miała miłości, oparcia, niczego. Poza wbitym w nią wzrokiem-oskarżeniem, że jest, że żyje. Spotkały się przypadkiem i połączyła ich zbrodnia... z przypadku. Po latach, już nie dziewczynki, a kobiety spotykają się znowu. Przypadkiem. W okolicznościach serii morderstw w nadmorskim angielskim miasteczku. Niechętnie, ale rozmawiają ze sobą. Boją się, że ktoś   je podkabluje i wtedy wszyscy się dowiedzą o ich przeszłości. W końcu obie są na zwolnieniu warunkowym. Jednej, możn...

O "Lokatorce" - ciekawy pomysł na thriller

Przeczytałam ostatnio książkę autorstwa JP Delaney'a. Od dłuższego czasu kurzyła się w bibliotece na półce z thrillerami, więc co mi tam... zaczęły się ferie! Właśnie. Ferie chyba są po to, aby odpoczywać, relaksować się, czyli... CZYTAĆ! Zatem - do dzieła. JP Delaney, Lokatorka Wyobraźcie sobie sytuację, która ma wam pomóc zamknąć pewien smutny, dołujący rozdział w życiu. Ale bez ofiary się nie da. Czym możecie zapłacić? Zmianą swego stylu życia. To oczywiste, że przeszłość prowokuje zmiany, ale żeby prowokowało do tego wynajęcie domu? (sic!). Sterylność, pedanteria, surowość - wymagane. Oprócz tego nakazy, zakazy, na Boga - przecież to dom! Oaza spokoju i szczęścia, azyl, królestwo... A jednak. A teraz wyobraźcie sobie przyszłość. Nie żeby tak od razu 100 lat do przodu. Wystarczy klika, kilkanaście lat. Dom sterowany aplikacją, aplikacja sterująca domem, dom sterujący lokatorem... Science-fiction staje się bliższe rzeczywistości, ponieważ z niektórych rozwiązań już...

Lekcja autyzmu - "Maria i ja"

Ostatnio wpadła mi w ręce książką pt. Maria i ja . Autorami jest ojciec - uznany rysownik - i jego autystyczna córka. Książka opowiada o dzieciach autystycznych, ale czy na pewno? Maria Gallardo, Miguel Gallardo, Maria i ja Z rekomendacji wyczytać można, że książka - co prawda w formie komiksu - porusza problem życia z dzieckiem autystycznym. Autor bez ogródek pisze o minach ludzi, którzy nie rozumieją jego córki - jej wrzasków, jej "dziwactw", a może bachorskich fanaberii zdaniem niewybrednych przechodniów czy gości ośrodków wczasowych. Nie rozumiesz, bo nie znasz - takie przesłanie można wyczytać z rysunków. Święte słowa, szkoda że tak mało osób o nich pamięta. Właściwie każde dziecko autystyczne się różni, stres i utratę poczucia bezpieczeństwa pokazuje na różne sposoby, ma inne umiejętności - pamięć fotograficzną, liczenie w pamięci, genialną pamięć do imion i twarzy - jak Maria. To łączy te dzieci kłujący wzrok innych, a właściwie tych "normlanych...

"Chłopak z Warszawy"... wspomnienia o wojnie

W pracy bibliotekarza lubię porządek, a właściwie harmonogram. Pewnie też macie zastępstwa, o których dowiadujecie się równo z dzwonkiem. I co wtedy robić? Młodzież nie zawsze chce grzecznie siedzieć, odrabiać po cichu zadania domowe albo porozumiewać się szeptem z innymi uczniami. Po kilku latach pracy dorobiłam się swojego patentu - kalendarium książkowe. Na czym ono polega? W każdym miesiącu przynoszą uczniom książki, albumy, czasopisma poświęcone jednej tematyce. Wrzesień - tak to oczywiste - dedykowany jest wojnie, powstaniu 1944. Pozostałe miesiące też mają swój motyw przewodni - październik i listopad przynoszą "lekturki z dreszczykiem", grudzień jest za krótki, ale z uczniami można czytać książki o bohaterach, którzy się zmieniają na... lepsze, oczywiście. Motyw jest dowolny, ale ważne jest to uczucie, nazwijmy je: "stabilizacji". Mnie pomaga. Andrzej Borowiec Chłopak z Warszawy. Powstanie Warszawskie widziane oczami szesnastoletniego żołnierza ...

W labiryncie duchów... o nowej powieści Carlosa Ruiza Zafona

Nie ukrywam - czekałam na tę książkę tak samo, jak na kupno ostatniej części przygód Wiedźmina, czyli na "Sezon burz". Nie ukrywam - dokładnie takie same emocje mi towarzyszyły po przeczytaniu obu powieści. Mieszane uczucia, które znacie na pewno. Porównanie? No dobrze, wyobraźcie sobie ciastko z witryny cukierni - przepyszne, zmyślnie wystrojone, te kremy i spływająca czekolada. Przez głowę przechodzą Wam sposoby delektowania się tym ciastkiem, a po zjedzeniu... cóż okazuje się, że obiecujący wygląd nie pokrywał się ze smakiem - ciastko jak jedno z wielu. Nic nadzwyczajnego. Carlos Ruiz Zafon, Labirynt duchów Mówcie, co chcecie, ale dla mnie Zafon jest artystą tworzącym na sposób postmodernistyczny - te jego gry z czytelnikiem, motywami i własnym światem przedstawionym... Również i w najnowszej powieści, liczącej - bagatela - tylko 889 stron tekstu podstawowego - zaprasza do tej gry czytelnika, chociaż powinnam napisać zafonomaniaka. Gra ma proste reguły, trzeba ...

Czy okrucieństwo można mierzyć poezją?

Temat obozów koncentracyjnych podjęłam kiedyś, pisząc o "Medalionach" Zofii Nałkowskiej, utworze miniaturowym, dosadnym lecz nie przegadanym. Na tym polega cały kunszt "Medalionów" - prostocie, sprowadzeniu opisów do faktów i zwierzeń ofiar reżimu faszystowskiego. W kolejnej książce, którą wyszperałam w bibliotece szkolnej, temat obozu został sprowadzony do poetyckiego opisu pełnego emocji, refleksji. Czy upoetycznienie rzeczywistości obozowej w jej całym okrucieństwie nie jest strzałem w kolano? Nie jest jękiem histerii , wręcz śmiesznym i zupełnie niepotrzebnym szantażem emocjonalnym? Mam co do tego mieszane uczucia. Seweryna Szmaglewska, Dymy nad Birkenau W ramach lektur szkolnych znajdują się dwie pozycje "obozowe" - wyżej wymienione reportaże Nałkowskiej oraz "Opowiadania" Tadeusza Borowskiego, znane również pod tytułem "Pożegnanie z Marią". "Medaliony" poruszają do głębi brakiem jakiegokolwiek komenta...

Conan czy Wiedźmin? Kogo przypomina Jakub Wędrowycz?

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, aby przyniósł wszystkim miłośnikom czytania nowych wspaniałych lekturkowych wrażeń, ciekawych odkryć, niebanalnych refleksji i w końcu - przyjaciół,z którymi można się dzielić polekturowymi wrażeniami! Noworoczny post to nie będą tylko życzenia dla moli książkowych, booktropicieli czy dla tych jeszcze niezdecydowanych; będzie o "polskiej odpowiedzi na Conana Barbarzyńcę" - jak czytam na okładce jednej z powieści Andrzeja Pilipiuka. Andrzej Pilipiuk, Homo bimbrownikus O powieściach Pilipiuka dowiedziałam się od Kacpra, który startował w pierwszej edycji booktalkingu organizowanego przeze mnie w gimnajzum. Chłopiec tak barwnie opowiadał o Jakubie Wędrowyczu, że nie sposób było przejść obojętnie. Gdy spytałam, którą część poleca, odpowiedział, że wszystkie są tak samo zabawne i tak samo ciekawe, a przede wszystkim przemycają taki sam obraz Polski. Jaki? Zamierzam Wam o tym nieco napisać. "Homo bimbrownikus" składa się z ...

Jeśli pisać, to tylko jak on...

Pierwsza powieść nieznanego autora może nam sporo o nim powiedzieć. To ona jest głównym decydentem w sprawie kariery pisarskiej. Jak to jest w przypadku Carlosa Ruiza Zafona, pewnego barcelończyka i miłośnika powieści gotyckich? Carlos Ruiz Zafon, Król Mgły Hiszpański pisarz debiutował powieściami przeznaczonymi dla młodego odbiorcy. Były to trzy powieści, powiązane tematycznie: „Książę Mgły”, „Pałac Północy”, „Światła września”. Tymczasem rozgłos na świecie Zafon zdobył jako autor cyklu dla dorosłych - Cmentarz Zakazanych Książek . Moja przygoda z twórcą „Cienia wiatru” rozpoczęła się właśnie od tej powieści i nie ukrywam… długo czekałam na współczesną książkę napisaną konkretnym językiem literackim. Po przeczytaniu wszystkich tomów Cmentarza… przeniosłam się - z ciekawości (żeby nie było!) - na twórczość Zafona adresowaną do młodzieży. I jakie wnioski dało się wyciągnąć? Po pierwsze: powieść młodzieżowa, choćby nawet główny bohater tegoż postu - „Książę Mgły”, ...