Przejdź do głównej zawartości

Wielkie święto z książką w roli głównej

Od stycznia 2016 Wrocław stał się Europejską Stolicą Kultury. Organizatorzy nie przestali na wielkim otwarciu i dozują emocje/wrażenia małymi porcjami. 23 kwietnia - w dniu wielkiego święta książek - Wrocław zaprasza bibliofilów do wielkiej literackiej i kulturowej uczty pod hasłem "Poczytaj mi Wrocław".


książki, jak widać na załączonym obrazku, przenoszą w inne wymiary

22 kwietnia odbędzie się wieczorek autorski, w którym udział weźmie Iwona Chmielewska, autorka powieści "Maum" (nagroda Bologna Ragazzi Award). Tego samego dnia wrocławianie i turyści mogą liczyć na miłe doznania słuchowe, czyli koncert muzyki lwowskiej

23 kwietnia czeka na przybyłych do Wrocławia miłośników literackich eventów czytanie w miejskich przestrzeniach przez m.in. Tomasza Karolaka. Tym razem na warsztat wzięte będą utwory Szekspira, gdyż mija 400-lecie od jego śmierci. Na koniec muzyczny performance - "walka" na słowa w wykonaniu DJ-ów

24 kwietnia Wrocław przygotował muzyczne i aktorskie gigi, czyli spektakl i koncert chóru dedykowane Szekspirowi

Niezłą gratką z polskim akcentem może okazać się otwarcie Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu, w którym jednym z eksponatów będzie rękopis polskiej epopei

Feta potrwa do 22 kwietnia 2017 a zakończy się światowym hymnem książki (słowa pochodzą z wiersza "Włosek poety" autorstwa Tadeusza Różewicza, muzykę skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz), odśpiewanym na wszystkich kontynentach. Oj, będzie się działo!

O akcjach można przeczytać na wroclaw2016.pl

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sienkiewicz - celebryta i pięć razy Maria

Henryk Sienkiewicz zawsze podobał się kobietom i on wybierał te szczególnie piękne i urocze. Pierwszą była Maria Keller, z którą już prawie miał się ożenić, gdyby nie zbytnia szczerość w listach. Niepotrzebnie Sienkiewicz użalał się bogatej narzeczonej, że skąpi sobie w uzdrowisku w Ostendzie. Rodzice Kellerówny obawiali się, że przyszły zięć - bez porządnego fachu - nie zdoła utrzymać córki. Więc dostał pierwszego kosza. Po powrocie z Ameryki Sienkiewicz nie umiał usiedzieć na miejscu. Warszawa mu obrzydła, a ponieważ końskim zdrowiem też się nie cieszył, miał usprawiedliwienie. We Włoszech - druga ojczyzna - spotkał rodzinę Szetkiewiczów z córką Marią. Podchody trwały około roku. Obawy rodziców te same - brak stałej posady, brak pieniędzy. Pomocni okazali się przyjaciele, zwłaszcza Godlewscy, którzy „wychodzili” Sienkiewiczowi piękną i uroczą żonę. Małżonkowie uzupełniali się idealnie, rozumieli się wspaniale. Marynia, która też przejawiała talenty literackie, była surow...

Siostrzana miłość w baśniowej scenerii i legendarnym czasie

Juliusz Słowacki, Balladyna Jak zachęcić uczniów do czytania tekstów kompletnie im obcych? Zwłaszcza tak zawiłych jak "Balladyna" Słowackiego... Sprawa wydaje się z góry przegrana, ale... "Balladyna" jest dobrym przykładem literatury fantastycznej (tak jest!), a także dotyczy problemu siostrzanej miłości/zazdrości. Ta uczennica, która ma siostrę, "Balladynę" powinna dobrze zrozumieć. Utwór ten napisał Juliusz Słowacki, autor dość trudnych liryków, poematów, dramatów. Trudność ta polega głównie na zawiłym języku naszpikowanym metaforami, symbolami, dowcipem, który w obecnych czasach nie musi być koniecznie zrozumiały. Niemniej, "Balladynę" - jeśli przerobi się ją na współczesny grunt - zaczyna się doceniać, zwłaszcza za wykreowanie głównej bohaterki, nie do końca typowego szwarccharakteru. Od czego zacząć? Słowacki, swoją wielką tragedię, stanowiącą część kronik historycznych Polski, umieszcza w odległych czasach. Tropem jest obecno...

„Teatr Niewidzialnych Dzieci” Marcina Szczygielskiego – uwielbiam!

Pora na polską twórczość. Przyznaję się od razu, że powieści pana Marcina nigdy nie przypadły mi do gustu, ale wiem, że dzieci je czytają. Zachwycały się zawsze „Czarnym Młynem”. To kupiłam „Teatr Niewidzialnych Dzieci”, bo spodobał mi się tytuł i nie wiem dlaczego, po „Arce czasu” wydawało mi się, że to też jest o II wojnie światowej (?). Rozczarowałam się, podwójnie.   Marcin Szczygielski, Teatr Niewidzialnych Dzieci   Rozczarowałam się naprawdę, ponieważ sięgnęłam po książkę z przekonaniem, że szybko przeczytam, bez ekscytacji, i wrócę do innej, lepszej według mnie, literatury. Tymczasem powieść naprawdę miło mnie zaskoczyła. Książka składa się z genialnie wykrojonych postaci, może dlatego, że są one z czasów bliskich autorowi, więc „przyłożył się” do ich stworzenia. Realia powieści są również bliskie mi osobiście, co prawda, nie jestem dzieckiem stanu wojennego, ale relikty PRL-u doskonale pamiętam, nawet z pewnym sentymentem, jak syrenki, kombinezony ortalionowe...