Przejdź do głównej zawartości

„30 znikających trampolin”... odskocznia od sztampowych ćwiczeń redakcyjnych

Bardzo ciekawa książka głównie z punktu widzenia nauczyciela polonisty. Książka pobudza wyobraźnię i stanowi świetny pretekst do ćwiczeń redakcyjnych, jak i bazę dla młodego, początkującego twórcy, którego prace wreszcie miałyby okazję do wyjścia z szuflady.

Dorota Kassjanowicz, 30 znikających trampolin

 

Kilka lat temu kupiłam w ciemno do biblioteki książkę tej autorki pt. „Cześć wilki” i bardzo przypadła mi do gustu. Postanowiłam kupić w ciemno „30 trampolin” i... no właśnie. Jako nauczyciel jestem zachwycona. Książka jest świetnym gruntem do ćwiczeń i rozwijania pasji językowych, literackich. Z drugiej strony jako bibliotekarz to mam zagwozdkę, bo ile jest takich dzieci, które zaciekawi 30 wersji jednej historii? W swoim „bibliotekarskim życiu” poznałam tylko kilka takich uczniów...

Mimo to nadal uważam, że to był dobry zakup w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Książka, jak już wspomniałam, jest zbiorem 30 wersji tej samej historii bazowej. Przeczytacie wersję znikającej trampoliny opowiedzianej futurystycznie, rzeczowo, esemesowo, optymistycznie, pesymistycznie, z perspektywy każdego bohatera itp. Jest naprawdę wiele sposobów, nawet można je rozszerzyć o gatunek literacki, który obecnie przerabiasz na lekcjach. To naprawdę twórcze ćwiczenie pobudzające wyobraźnię tym bardziej, że lepiej zacząć od abstrakcji, by na rzeczywistości skończyć.

Tylko jak przekonać uczniów do poczytania ot tak sobie tej książki? Coś muszę wymyślić...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sienkiewicz - celebryta i pięć razy Maria

Henryk Sienkiewicz zawsze podobał się kobietom i on wybierał te szczególnie piękne i urocze. Pierwszą była Maria Keller, z którą już prawie miał się ożenić, gdyby nie zbytnia szczerość w listach. Niepotrzebnie Sienkiewicz użalał się bogatej narzeczonej, że skąpi sobie w uzdrowisku w Ostendzie. Rodzice Kellerówny obawiali się, że przyszły zięć - bez porządnego fachu - nie zdoła utrzymać córki. Więc dostał pierwszego kosza. Po powrocie z Ameryki Sienkiewicz nie umiał usiedzieć na miejscu. Warszawa mu obrzydła, a ponieważ końskim zdrowiem też się nie cieszył, miał usprawiedliwienie. We Włoszech - druga ojczyzna - spotkał rodzinę Szetkiewiczów z córką Marią. Podchody trwały około roku. Obawy rodziców te same - brak stałej posady, brak pieniędzy. Pomocni okazali się przyjaciele, zwłaszcza Godlewscy, którzy „wychodzili” Sienkiewiczowi piękną i uroczą żonę. Małżonkowie uzupełniali się idealnie, rozumieli się wspaniale. Marynia, która też przejawiała talenty literackie, była surow...

„Teatr Niewidzialnych Dzieci” Marcina Szczygielskiego – uwielbiam!

Pora na polską twórczość. Przyznaję się od razu, że powieści pana Marcina nigdy nie przypadły mi do gustu, ale wiem, że dzieci je czytają. Zachwycały się zawsze „Czarnym Młynem”. To kupiłam „Teatr Niewidzialnych Dzieci”, bo spodobał mi się tytuł i nie wiem dlaczego, po „Arce czasu” wydawało mi się, że to też jest o II wojnie światowej (?). Rozczarowałam się, podwójnie.   Marcin Szczygielski, Teatr Niewidzialnych Dzieci   Rozczarowałam się naprawdę, ponieważ sięgnęłam po książkę z przekonaniem, że szybko przeczytam, bez ekscytacji, i wrócę do innej, lepszej według mnie, literatury. Tymczasem powieść naprawdę miło mnie zaskoczyła. Książka składa się z genialnie wykrojonych postaci, może dlatego, że są one z czasów bliskich autorowi, więc „przyłożył się” do ich stworzenia. Realia powieści są również bliskie mi osobiście, co prawda, nie jestem dzieckiem stanu wojennego, ale relikty PRL-u doskonale pamiętam, nawet z pewnym sentymentem, jak syrenki, kombinezony ortalionowe...

Siostrzana miłość w baśniowej scenerii i legendarnym czasie

Juliusz Słowacki, Balladyna Jak zachęcić uczniów do czytania tekstów kompletnie im obcych? Zwłaszcza tak zawiłych jak "Balladyna" Słowackiego... Sprawa wydaje się z góry przegrana, ale... "Balladyna" jest dobrym przykładem literatury fantastycznej (tak jest!), a także dotyczy problemu siostrzanej miłości/zazdrości. Ta uczennica, która ma siostrę, "Balladynę" powinna dobrze zrozumieć. Utwór ten napisał Juliusz Słowacki, autor dość trudnych liryków, poematów, dramatów. Trudność ta polega głównie na zawiłym języku naszpikowanym metaforami, symbolami, dowcipem, który w obecnych czasach nie musi być koniecznie zrozumiały. Niemniej, "Balladynę" - jeśli przerobi się ją na współczesny grunt - zaczyna się doceniać, zwłaszcza za wykreowanie głównej bohaterki, nie do końca typowego szwarccharakteru. Od czego zacząć? Słowacki, swoją wielką tragedię, stanowiącą część kronik historycznych Polski, umieszcza w odległych czasach. Tropem jest obecno...